Reklama

Perspektywa notowań złotego na najbliższe miesiące

Fundamenty: Wtorkowa publikacja zapisków z listopadowego posiedzenia amerykańskiego Zarządu Rezerwy Federalnej zaskoczyła rynki i wprowadziła duże zamieszanie. Sygnały o tym, że cykl podwyżek stóp w Stanach Zjednoczonych może pomału dobiegać do końca sprawiły, że ponowne wzrósł globalny apetyt graczy na ryzyko i powrócili oni do szukania zyskownych miejsc do inwestycji na tzw. rynkach emerging markets.

Publikacja: 25.11.2005 13:41

Na wartości ponownie zaczęły zyskiwać zarówno węgierski forint jak i polski złoty.

Mimo, iż o nowym rządzie nie mówiło się ostatnio dobrze (zwracano uwagę na kontrowersyjne wypowiedzi minister finansów Teresy Lubińskiej), to jednak część inwestorów postanowiła ponownie zaryzykować wchodząc w naszą walutę. Niewątpliwie skłoniły ich do tego dobre dane gospodarcze (produkcja przemysłowa była wyższa, niż oczekiwano) i oczekiwania co do utrzymania wysokiego poziomu stóp procentowych (szanse na cięcia przez RPP wyraźnie ostatnio spadły). Niektórzy chwalą także rząd za deklaracje co do trzymania wydatków w ryzach i woli utrzymania 30 mld zł kotwicy budżetowej w przyszłym roku. Pesymiści mogą jednak zauważyć, że czynniki te będą korzystne dla złotego tylko w krótkim terminie. Brak obniżek stóp procentowych przez RPP spowoduje, że trudno będzie liczyć na wzrosty cen obligacji, a to może sprawić, że część inwestorów która nabyła je parę miesięcy temu licząc na inny rozwój sytuacji politycznej w naszym kraju zacznie się ich po prostu pozbywać. Z kolei tak lansowana kotwica budżetowa w postaci stałego deficytu budżetowego na nominalnym poziomie 30 mld zł jest niczym innym jak utrzymaniem obecnego status quo. A to jak przed kilkoma dniami przyznała m.in. szefowa misji Międzynarodowego Funduszu Walutowego na Polskę, Susan Schandler, może okazać się niewystarczające po to, aby zreformować finanse publiczne i przygotować się na przyjęcie euro. Dodatkowo wspomniane wcześniej założenie opiera się głównie na projekcji wysokich wpływów do budżetu przy przesunięciach w sferze wydatkowej. Przypomnijmy, że rząd założył przyszłoroczny wzrost PKB na poziomie 4,3 proc. r/r, a premier mówi o jego przyspieszeniu powyżej 5,0 proc. r/r w kolejnych latach. Trudno jednak wyobrazić sobie wyraźny wzrost gospodarczy w sytuacji pewnego wyhamowywania w gospodarce amerykańskiej, które może nas czekać w 2006 r. Może się również okazać, że ożywienie w gospodarce krajów strefy euro, również nie będzie takie jak to się obecnie zakłada. Warto tutaj ponownie przytoczyć opinię Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który przestrzegł polski rząd przed wprowadzaniem zbytnich preferencji podatkowych w obawie o niedoszacowanie strony przychodowej w przyszłorocznym budżecie (eksperci MFW szacują wzrost gospodarczy w 2006 r. na poziomie 4,0 proc. r/r). Negatywne opinie kilka dni temu pojawiły się także ze strony amerykańskiego banku inwestycyjnego, JP Morgan. Stwierdzono, że nie uda się utrzymać przyszłorocznego deficytu budżetowego na poziomie 30 mld zł i wyniesie on aż 36 mld zł. Jako jeden z elementów wymieniono właśnie obecne przeszacowanie możliwych dochodów z tytułu VAT, a także wyższe koszty obsługi długu.

Optymiści zwrócą jednak uwagę na to, że do kwietnia 2006 r., kiedy to rozpoczną się prace nad budżetem na kolejny rok, nowy rząd będzie unikał podejmowania kontrowersyjnych decyzji mogących mieć znaczące skutki dla budżetu. Już teraz widać, że premier Marcinkiewicz wyraźnie tonuje kontrowersyjne wypowiedzi swoich ministrów, a rząd wycofuje się z pracochłonnych, choć słusznych projektów (przykładem jest reforma ustawy o VAT, czy nawet zmiany w podatkach). Dla nich plusem dla złotego będzie także polityka resortu finansów odnośnie długu - nowy rząd dał wyraźne sygnały, iż nie zamierza zmieniać wcześniejszych założeń mówiących o zwiększeniu emisji na rynkach zagranicznych i wymiany części pozyskanych w ten sposób środków na rynku międzybankowym. Zwracać oni będą także uwagę na utrzymywanie relatywnie wysokich jak na Europę stóp procentowych w Polsce - w kontekście posunięć zagranicznych funduszy patrzących na kolejne informacje jakie mogą płynąć z amerykańskiego FEDu. Pewne zagrożenie może natomiast stanowić polityka Europejskiego Banku Centralnego, który w najbliższych miesiącach może zdecydować się na podwyżkę stóp procentowych w strefie euro.Podsumowując, wydaje się, że do marca-kwietnia przyszłego roku złoty może zyskiwać na wartości, a lokalne korekty (jak np. w pierwszej połowie grudnia) będą wykorzystywane do otwarcia nowych, długich pozycji w złotym. Do wyraźnego osłabienia naszej waluty (takiego jak to oczekiwano już teraz) będzie mogło dojść dopiero w II połowie przyszłego roku.

W najbliższym czasie kluczowe dla rynku będą:

- 29 listopada - publikacja danych o wzroście gospodarczym za III kwartał (im wyższa dynamika tym lepiej dla złotego, ale gorzej dla obligacji)

Reklama
Reklama

- 29/30 listopada - posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej (oczekiwany jest brak decyzji ws. obniżki stóp procentowych, ale inwestorzy będą wsłuchiwać się w opinie nt. perspektyw inflacji i stanu finansów publicznych)

- 29 listopada - przyjęcie przez rząd autopoprawki do przyszłorocznego budżetu ustanawiającej deficyt na poziomie 30 mld zł (rynek będzie analizować, czy jest ona wiarygodna - dodatkowo już 7 grudnia będzie ona przedmiotem debaty w Sejmie, która może być gorąca ze względu na ewentualną roszczeniową postawę LPR i Samoobrony)

- 1 grudnia - posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego (spekuluje się o 25 p.b. podwyżce stóp procentowych - jeżeli do niej dojdzie do złoty może nieznacznie stracić ze względu na wzrost atrakcyjności inwestycji w strefie euro). Wydaje się jednak, że ECB podwyższy stopy później i od razu o 50 p.b., co będzie jednocześnie jedynym posunięciem w przyszłym roku.

Technika:

Obserwowane w ostatnich dniach umocnienie złotego należy traktować jako powrót do obowiązującego już od ponad roku trendu. Testem jego siły w przypadku EUR/PLN będzie zachowanie się rynku w okolicach 3,90, gdzie można zlokalizować ważne zniesienie Fibonacciego, a także ze względu na istotny poziom psychologiczny. W przypadku zwyżek istotne będą poziomy 3,95-3,96. Ich pokonanie otworzyłoby drogę do powrotu w okolice 4,00 w perspektywie kolejnych tygodni. Zanegowanie tego scenariusza wystąpi w przypadku spadku poniżej 3,90. Wtedy kolejne tygodnie, a nawet miesiące mogą przynieść spadek EUR/PLN nawet w okolice 3,70-3,72. W przypadku USD/PLN taką kluczową strefą (analogiczną do 3,90 na EUR/PN) jest rejon 3,28-3,30. Para ta także w większym stopniu powiązana jest z zachowaniem się EUR/USD na rynkach światowych, a tutaj najbliższe tygodnie mogą przynieść nam mocne wahania w dosyć szerokim przedziale 1,16-1,20. Od góry kluczowymi oporami na USD/PLN będą okolice 3,36. Przełamanie ich do góry doprowadzi do powrotu do zwyżek i przełamania okolic 3,45. Z kolei pokonanie w dół okolic 3,28 otworzy drogę do spadków nawet w okolice 3,10.

Podsumowując - najbliższe tygodnie mogą zadecydować o zachowaniu się rynku w perspektywie kolejnych miesięcy. Przeważać zaczyna jednak scenariusz zakładający umacnianie się złotego w perspektywie do marca-kwietnia 2006 r. - w przypadku EUR/PLN do nowych poziomów. Patrząc w krótkiej perspektywie - w związku zaplanowanymi na I dekadę grudnia wydarzeniami w Sejmie można pokusić się jeszcze o wstrzymanie się ze sprzedażą walut w oczekiwaniu na nieco lepsze od obecnych poziomy.

Reklama
Reklama

Sporządzono:

25 listopada 2005 r.

Marek Rogalski - Główny analityk walutowy

Palladia Capital Markets Sp. z o.o.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama