Później była próba poderwania rynku - indeksy przeszły na niewielkie plusy, ale przewaga popytu nie była na tyle duża, aby rynek długo mógł utrzymywać się powyżej poniedziałkowego zamknięcia. Szybko zaczęło się zatem osuwanie, a sprzyjała temu słabość rynków Eurolandu. Spadek na naszym rynku nie był jednak głęboki, a rynek po raz drugi z rzędu wykazywał relatywną siłę na tle zachodu. Do końca sesji już niewiele się działo. Po spadku doszło do lekkiego odbicia i długiej konsolidacji. W ostatnich kilkudziesięciu minutach wystąpiła lekka poprawa, która nie zmieniła jednak obrazu sesji. Indeksy zakończyły na niewielkich minusach. Obroty nie odbiegały istotnie od poniedziałkowych. Słabe były PKN i TPSA. Bardzo mocny był z kolei Lotos. Wzrost notował KGHM, a w drugiej części sesji wyraźnie poprawiało się Pekao.
Na wykresie WIG20 utworzyło się doji, wskazujące na względną równowagę między popytem a podażą. Zwyżka indeksu w początkowej fazie sesji zakończyła się na poziomie maksimum z poprzedniego czwartku - 2845 pkt. Poziom ten stał się obecnie pierwszym oporem. Pierwszym wsparciem jest połowa wysokości poniedziałkowej białej świecy - 2807 pkt. W perspektywie kilku sesji największe znaczenie ma jednak luka hossy z 4 stycznia: 2865 - 2873 pkt. Luka ta została pomyślnie przetestowana na przełomie poprzedniego i obecnego tygodnia. Utrzymanie bądź spadek poniżej jej poziomu przesądzi o tym, czy rynek w krótkim terminie będzie kontynuować wzrosty, czy też przejdzie do krótkoterminowego trendu spadkowego. Układ wskaźników technicznych jest właściwie neutralny. Niektóre z najszybszych indykatorów wygenerowały w poniedziałek sygnały kupna - oscylator stochastyczny. Zachowanie części ze średnioterminowych wskaźników pokazuje jednak niebezpieczeństwo spadków na kolejnych sesjach - sygnał sprzedaży wygenerował wczoraj MACD.