Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 24.01.2006 14:48

Dzisiejsza sesja zaczęła się stosunkowo mocno zważywszy na wydarzenia, jakie

miały miejsce dzień wcześniej oraz na dość marne odbicie w Stanach. Po

krótkim czasie zostało to "skorygowane" spadając poziom poniedziałkowego

zamknięcia. Spadek nie było silny i szybko ponownie przewagę uzyskał popyt.

Przed 14:00 pojawiły się nowe rekordy hossy. Problem w tym, że nie był to

Reklama
Reklama

jakiś poważny atak popytu, a dość niska wartość obrotu mogła martwić. Rekord

to rekord.

Po 14:00 zaczęło się osłabienie. Najpierw spokojny, by w końcówce przybrać

na sile. Zapewne część inwestorów zaniepokoiła się takim obrotem sprawy.

Fatalna końcówka po zaliczeniu maksa hossy? Wydaje się, że teraz może być

tylko gorzej. O ile takie zachowanie może być podstawą do wątpliwości, to z

Reklama
Reklama

pewnością nie przesądza o zakończeniu hossy. Z decyzjami należy miarkować i

podejmować je na zimno. Czy spadek cen pod 2900 pkt to taka tragedia, by

rwać włosy z głowy? Rzućmy okiem na wykresy, by przekonać się, że całkiem

niedawno byliśmy znacznie niżej. Kontrakty9.gif Indeks9.gif

Inną sprawą jest zachowanie LOP. Zauważmy, że ta cały czas spada wraz ze

spadkiem cen. Tym samym to nie podaż od chętnych niedźwiedzi jest teraz

Reklama
Reklama

źródłem parcia, ale zamykające długie pozycje byczki. Nie bez znaczenia jest

także fakt, że ten najdynamiczniejszy fragment spadku to efekt rzucania na

rynek koszykowych zleceń sprzedaży. Przez chwilę nastroje na terminowym były

tak złe, że baza wynosiła -10 pkt. Ujemna baza przy szczytach? To raczej

bessą nie pachnie. Nie w najbliższych dniach, choć jej widmo w postaci dużej

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama