Nic w tym zresztą dziwnego, bo rynki Eurlnadu szczególnie mocno się nie zachowywały. Zaraz po otwarciu rynek zaczął więc opadać. Ruch ten trwał półtorej godziny, po czym doszło do konsolidacji na umiarkowanym minusie. W Eurolandzie atmosfera stawała się jednak coraz gorsza - taniały spółki surowce, po podwyżce oficjalnych stóp procentowych w Chinach. W takiej sytuacji nasz rynek po kilkudziesięciu minutach przerwy ruszył dalej na południe. Tym razem nie było to jednak osuwanie, ale regularny spadek. Przewaga podaży była bardzo wyraźna, a wymiana dosyć aktywna. Kiedy spadek w przypadku WIG20 zbliżył się do 3%, tempo spadku wyraźnie się zmniejszyło, a aktywność popytu wyraźnie wzrosła. Sama końcówka sesji przyniosła lekkie odbicie. Bardzo słabo zachowywały się wczoraj przede wszystkim spółki surowcowe - liderem spadków był KGHM, tuż po nim PKN i Lotos (obawy o słabnący popyt Chin na surowce). Kiepsko wypadł też sektor bankowy - najsłabsze były Pekao i PKO BP. lObroty były wysokie i zbliżone do tych ze środy.
Na wykresie WIG20 utworzyła się wczoraj wysoka czarna świeca. Jej negatywna wymowa została dodatkowo potwierdzona wysokim obrotem. To nie oznacza jeszcze zakończenia trendu wzrostowego, ale przemawia za kontynuację korekty spadkowej na kolejnych sesjach, bądź przynajmniej za konsolidacją notowań blisko poziomu wczorajszego zamknięcia. Układ wskaźników technicznych pogorszył się - sygnały sprzedaży wygenerowały RSI, MACD (Tema) i oscylator stochastyczny. Dynamika zmian w ostatnim czasie jest na tyle duża, że trudno określić na którym poziomie spadek może zostać wyhamowany. Pierwszym ważnym wsparciem wydają się obecnie okolice 3100 pkt - tutaj przebiega średnia SK-13. W ubiegłym roku korekty spadkowe kończyły się często właśnie na wysokości tej średniej. Na dziś jako lokalne wsparcie oddziaływać będzie wczorajsze minimum - 3140 pkt. Pierwszy opór to psychologiczne 3200 pkt, a później połowa wysokości wczorajszego korpusu - 3220 pkt.