Była ona bardzo długa - trwała ponad cztery godziny, a rynek cały czas wykazywał się relatywną siłą na tle pozostałych parkietów. Na nieco ponad godzinę przed końcem sesji na zachodzie zaczęło się jednak odbicie i nasz rynek skrzętnie z tego skorzystał. Zwyżka miała dość systematyczny charakter, a WIG20 w ciągu pół godziny zyskał blisko 1,5%. Niestety wzrost ten bardziej wynikał z bierności podaży niż z przewagi strony popytowej. Po otwarciu rynku amerykańskiego zwyżka nie była już kontynuowana, a ostatnie kilkadziesiąt minut upłynęło w konsolidacji nieco poniżej dziennych maksimów. Notowania zakończyły się wyraźnym wzrostem i pokazały, że w sytuacji stabilizacji ryzyka geopolitycznego nasz rynek zachowuje się bardzo dobrze. Ze spółek wyraźnie pozytywnie, od początku sesji, wyróżniał się KGHM, a spośród sektorów - branża bankowa, z Pekao w postaci lidera. Stosunkowo słabo przez większą część sesji zachowywały się PKN, Agora i MOL. Podobnie jak w poprzednich dniach, handel był mało aktywny, a obroty tym razem już najniższe od 11 sesji.
W ostatnich dniach na wykresie świecowym WIG20 mamy czarno - białą przeplatankę. Po czarnej świecy z poniedziałku, wczoraj przyszła kolej na białą. Dodatkowo trzy ostatnie świece znajdują się niemal dokładnie na tym samym poziomie cenowym. Wybicie z zakresu trzysesyjnej konsolidacji może wskazać kierunek zmian cen na kolejnych sesjach. Obecnie nieco bliżej jest do wybicia górą (wzrost powyżej 2946 pkt). Za takim wariantem przemawiają m. in. niskie obroty w trakcie ostatnich sesji. Gdyby do wybicia górą na najbliższych sesjach nie doszło, zwiększy się niebezpieczeństwo utworzenia na wykresie formacji głowy z ramionami. Do jej potwierdzenia niezbędny byłby spadek WIG20 poniżej poniedziałkowego minimum na 2858 pkt. Realizacja tej formacji sugerowałaby spadek indeksu do ok. 2700 pkt. Układ wskaźników technicznych po wczorajszej sesji nieznacznie się poprawił - bliski sygnału kupna jest oscylator stochastyczny, ROC wyhamował spadek ponad poziomem zerowym, a MACD nad linią sygnalną.