Przecenę amerykańskiej waluty wywołały plotki na temat bardzo słabego odczytu wskaźnika aktywności w przemyśle USA (indeks ISM) we wrześniu. Dane faktycznie nie zachwyciły. Jak poinformował Instytut Zarządzania Podażą (ISM), wskaźnik ten spadł do poziomu 52,9 pkt. z 54,5 pkt. w sierpniu, co jest najniższym odczytem od maja 2005 roku i świadczy o spadającej dynamice aktywności amerykańskiego sektora produkcyjnego. Same dane, już nie wywołały większych emocji i przyniosły tylko niewielkie osłabienie dolara.
Dziś nie ma ważnych publikacji makroekonomicznych. Za takie bowiem trudno uznać dane o inflacji PPI i stopie bezrobocia w strefie euro, czy raport o planowanych zwolnieniach pracowników przez firmy w USA. Stąd też zachowanie głównych par, będzie przede wszystkim determinowane przez aktualną sytuację techniczną. Ta, po poniedziałkowej zwyżce EUR/USD, w krótkim terminie wskazuje na możliwość dalszej przeceny dolara.
Wyrysowana w poniedziałek biała świeca na wykresie dziennym EUR/USD, w połączeniu z wybiciem z trzydniowej stabilizacji nieco poniżej poziomu 1,27 dolara, zapowiada ruch do oporów w okolicach 1,28 dolara. W tym ruchu może pomagać oczekiwanie na czwartkową podwyżkę stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny. Po tym bowiem, jak wczoraj poprawił się sentyment do euro, inwestorzy będą przede wszystkim zwracać uwagę na fakt, że będzie podwyżka, a nie na to, że może to być ostatnia lub jedna z ostatnich podwyżek w cyklu.
Ewentualny wzrost EUR/USD w okolice 1,28 dolara, nie będzie prowadził do zmiany ogólnej, średnioterminowej sytuacji technicznej. Dlatego wciąż spadek do 1,25 dolara, w ramach szerokiej stabilizacji 1,25-1,29 dolara, jest prawdopodobny. Odsuwa się jedynie termin realizacji takiego scenariusza.
Marcin R. Kiepas