Spowodowało to odwrócenie kierunku zmian na głównych parach złotego. W efekcie na USDPLN i EURPLN najprawdopodobniej odnotujemy dzisiaj minimalny spadek wartości złotego. Wracając do polityki pieniężnej w Eurolandzie - właściwie jej uwarunkowania się nie zmieniły, nadal aktualne pozostają prognozy mówiące o kolejnej podwyżce do poziomu 3.5%. Droga do 3.75% również pozostaje otwarta, ale taki ruch w ocenie inwestorów jest już znacznie mniej możliwy.
Dzisiaj Ministerstwo Finansów uznało za konieczne ustosunkowanie się do pogłosek o interwencji w ostatnich dniach na rynku złotego. Dla rynku byłoby to całkiem przekonujące wyjaśnienie ostatniej aprecjacji złotego. Oficjalne dementi każe szukać innych wyjaśnień, wśród których wyróżniłbym krótkoterminowy napływ dużej ilości środków "z zewnątrz". Z technicznego punktu widzenia wiele się na parach złotego nie zmieniło, nadal można mówić o przewadze posiadaczy krajowej waluty, ale z pewnością była ona bardziej wyraźna rano.
Jutro raport z amerykańskiego rynku pracy, co sprawia, że informacje o stanie przemysłu w Wlk. Brytanii i Niemczech nie wpłyną od razu na notowania. Ewentualne niespodzianki najpewniej zostaną "wycenione" w kursach już po informacjach z USA, a te dopiero 14:30. Analizując możliwe scenariusze można zaryzykować tezę o lekko antydolarowym wydźwięku danych - sierpień był pierwszym miesiącem wskazującym na spowolnienie gospodarcze. Średnie wynagrodzenie i nowe miejsca pracy w sektorach pozarolniczych "wyszły" znacząco poniżej poprzednich wyników. Główną zagadką pozostaje jednak spadek stopy bezrobocia z 4.8% do 4.7%. Figury jasno pokazujące, że pierwsze symptomy wyhamowania tempa wzrostu już zaczynają odciskać swoje piętno na rynku pracy, sprawią, że dolar może stracić na wartości.
Piotr Denderski
Analityk rynków finansowych