Zdaniem Bena Bernanke, schłodzenie rynku nieruchomości będzie "kosztowało" gospodarkę około 1 punkt procentowy z obecnego tempa wzrostu, co wydatnie przyczyni się do zmniejszenia tempa inflacji. EURUSD stabilizuje się po raz kolejny poniżej 1.27, właściwie cały tydzień upłynął pod znakiem wahań między 1.2680 a 1.2720.

Aprecjacja złotego lekko wyhamowała, ewidentnie brak jest impulsu na miarę tego, który pozwolił ostatnio odzyskać naszej walucie 2 grosze na EURPLN. Sytuacja polityczna daleka jest od klarowności, ale brak jest takiej nerwowości jak na początku Begergate, więc trudniej nakręcić spiralę spekulacji. Najprawdopodobniej, główne pary naszej waluty pozostaną na poziomach bliskich otwarciu, ze wskazaniem na lekkie wzrosty przed weekendem, jedynie dane o 14:30 mogą wpłynąć na obraz rynku.

Wiemy już coś więcej o produkcji wytwórczej w Wlk. Brytanii, która wzrosła bardziej, niż oczekiwał tego rynek. Pozostaje poczekać na dane o zamówieniach w przemyśle niemieckim - są to ważne dane z makroekonomicznego punktu widzenia, ale inwestorzy będą niechętnie zajmować pozycje przed 14:30.

Piotr Denderski

Analityk rynków finansowych