Prognozy makroekonomiczne zespołu analitycznego Fed wskazują na "miękkie lądowanie" jako najbardziej prawdopodobny scenariusz. Ponownie padły słowa, że przy większej ilości danych łatwiej będzie członkom Komitetu podjąć decyzję co do kierunku polityki monetarnej. Dokument nie zmienił obrazu rynku.
O wiele ważniejszą dla inwestorów informacją jest stwierdzenie Paula Volckera (byłego szefa Fed), że zagraniczni inwestorzy najprawdopodobniej nie będą zwiększać swojego zaangażowania w aktywa amerykańskie, podnosząc przez to ryzyko istotnego spadku wartości dolara. Obecnie eurodolar pozostaje w range?u 1.2780-1.2850.
Na krajowym podwórku wciąż widzimy nieustannie powracającą siłę złotego. Odreagowania wzrostowe są niewielkie, a postępujące zniżki - dosyć dynamiczne. Trend jest wyraźny i nie ma co z nim dyskutować - złoty ma być mocny. Ciągle brak wyraźnego sygnału ostrzegającego o odwróceniu tendencji. Dopiero dotarcie do targetu na 2.95 i 3.80 może być początkiem wyjścia w górę o kilka groszy. Dzisiejsze dane z Polski pewnie złotemu nie zagrożą (dynamika wynagrodzeń i produktywności, od dawna utrzymuje się korzystna dla gospodarki przewaga tej drugiej nad tą pierwszą).
W kalendarzu danych makro ważne pozycje w czwartek w trakcie handlu w Europie to: CPI w USA (rynek oczekuje odczytu -0.3% m/m, ostatnio było -0.5% m/m), Initial Jobless Claims (spodziewane 308 tys.) - obie dane o 14:30, oraz dynamika produkcji przemysłowej (oczekuje się wzrostu o 0.2%). Z kronikarskiego obowiązku dodam, że Bank of Japa nie podniósł stóp procentowych, ale taki krok jest spodziewany w grudniu/styczniu.
Piotr Denderski