Sytuacja techniczna już od dłuższego czasu sugerowała zajmowanie krótkich pozycji w dolarze, dane makroekonomiczne ciągle zaskakują in minus (w piątek poniżej oczekiwań były wydatki na konstrukcje budowlane oraz indeks ISM dla sektora produkcyjnego), wypowiedzi ze strony FED w zestawieniu z kluczowymi danymi dotyczącymi wzrostu gospodarczego oraz inflacji wskazują, że większym prawdopodobieństwem w najbliższej przyszłości charakteryzuje się raczej luzowanie polityki monetarnej aniżeli jej zacieśnianie, a na to wszystko w minionych dniach nałożyło się jeszcze wybicie górą na rynku ropy z 2-miesięcznej konsolidacji oraz dalszy spadek rentowności na rynku długu. Nie trzeba chyba również dodawać, że swoje robi generalnie negatywny sentyment do amerykańskiej waluty, który od dłuższego czasu się utrzymuje. Najbliższe dni nie będą zbyt ciekawe pod względem ilości, ani wagi publikacji makroekonomicznych. Główną atrakcją tygodnia będzie jedynie piątkowy, comiesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy. Na dzisiaj nie przewidziano żadnych publikacji i pierwsze dane dostaniemy dopiero jutro (Raport Challengera, wydajność pracy, zamówienia fabryczne oraz indeks ISM).
EUR/USD
Minione dni na eurodolarze stanowiły kontynuację dynamicznego wybicia, jakie pojawiło się 24 listopada powyżej okolic 1,2970 - 1,30. Stronie podażowej nie udało się w zasadzie wyznaczyć nawet ruchu powrotnego. Za nami więc kolejne kilka dni silnego osłabienia dolara i obecnie zamiast zastanawiać się dokąd ten ruch może nas zaprowadzić, należałoby się skupić na ewentualnych sygnałach sprzedaży, które będą informowały o zbliżającym się wyczerpaniu bieżącej tendencji deprecjacji amerykańskiej waluty. W tej chwili mamy już kilka krótkoterminowych poziomów, których przełamanie byłoby już sygnałem zbliżających się problemów posiadaczy długich pozycji na tej parze. Za najbliższy poziom o charakterze popytowym należałoby uznać okolice 1,3217, natomiast kolejne znajdują się przy 1,3136 oraz 1,3097.
USD/JPY
Nieco mniej zdecydowani byli inwestorzy na parze dolara względem jena japońskiego. Minione dni przyniosły tutaj konsolidację w rejonie 115,40 - 116,60, przy czym końcówka piątkowej sesji stała pod znakiem próby wybicia z tego zakresu dołem. Obojętnie, czy docelowo okaże się ona udana, czy nie, nie zmienia to faktu, że cały układ techniczny w dalszym ciągu sprzyja posiadaczom krótkich pozycji. Można bowiem zakładać, że o wyczerpaniu się presji podażowej, widocznej od około 1,5 miesiąca można by mówić wówczas, gdy uda się wyjść powyżej poziomu 116,60.