Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 08.01.2007 14:55

Nowy tydzień rozpoczęliśmy całkiem nieźle. Poniedziałkowe notowania

otworzyły się blisko piątkowego zamknięcia, co należało uznać za miłą

niespodziankę jeśli bralibyśmy pod uwagę piątkowe notowania w USA. Wygląda

jednak na to, że nasi inwestorzy nie brali tego pod uwagę. Nie dało się

jednak zupełnie uniknąć echa spadków z poprzedniego tygodnia. Krótko po

Reklama
Reklama

otwarciu ceny ponownie zaczęły spadać.

Skala tej przeceny nie była jednak duża, a złożyły się na to przynajmniej

dwa ważne czynniki. Po pierwsze, ostatnie spadki, których skalę można

uznać za znaczną, nie były przerwane choćby średniej wielkości korektą.

Tym samym rynek wyczerpywał swoją zdolność do kontynuacji ruchu. Wiadomo

przecież, że żaden ruch, który nie ma w sobie okresów zastoju nie trwa

Reklama
Reklama

zbyt długo. Korekta była oczekiwana, a niewiadomą był jedynie poziom jej

rozpoczęcia. Ze względu na ostatnią zmienność oczekiwałem dołka na

poziomie 3180 pkt. Rynek faktycznie zatrzymał się 10 pkt niżej.

Pojawienie się lokalnego dołka, a więc i późniejszego odbicia wynikało

także z innego powodu. Już w trakcie wspomnianej porannej przeceny widać

było, że obóz niedźwiedzi nie ma już takiej siły. Obrót towarzyszący

Reklama
Reklama

spadkom nie był duży, a tym samym można było przyjąć, że popyt, gdyby

chciał, mógłby spokojnie zmienić kierunek ruchu cen. Tak się stało. W

czasie wzrostu cen, jaki miał miejsce w południe i drugiej części sesji

aktywność było już większa. Większa od tej porannej, bo do czwartkowej,

czy piątkowej nawet jej nie porównuję.

Reklama
Reklama

Mamy więc odbicie. Kto wie, może potrwa ono nieco dłużej niż jeden dzień.

W tej chwili niewiele ono zmienia w ocenie rynku. Ta jest mało pomyślna

dla obozu byków. Wydaje się, że w średnim terminie przeważać może podaż.

Jak już pisałem we wczorajszej Weekendowej, rynek ma szansę się przecenić

przynajmniej do 2700-2750 pkt.

Reklama
Reklama

Na koniec mała uwaga. Pojawiły się opinie, że na wykresach indeksów

wyznaczone zostały "długoterminowe formacje podwójnego szczytu". Jest to

opinia zaskakująca, bo na razie widać jedynie, że poprzedni szczyt nie

został poprawiony. Mówienie w tej chwili o formacji jest zdecydowanie

przedwczesne, gdyż ta pojawia się, gdy pokonana zostaje linia wsparcia na

Reklama
Reklama

poziomie dołka między wspomnianymi szczytami. W tej chwili są to okolice

2500 pkt. Piszę o tym, bo pojawienie się formacji szczytowej ma swoje

techniczne konsekwencje. Można wyznaczyć na jej podstawie zasięg ruchu.

Jeśli ktoś w tej chwili mówi o podwójnym szczycie, to nie tylko z góry

zakłada, że ceny zejdą pod poziom 2500 pkt, ale też spadną jeszcze niżej o

prawie 1000 pkt, co jest tezą - delikatnie mówiąc - śmiałą. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama