Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 20.07.2007 08:47

Kwiaty, szampan i fajerwerki. Choćby tylko wirtualne. Indeks DJIA zaliczył

wczoraj rekord wychodząc za zamknięciu ponad poziom 14000 pkt. Jeśli

weźmiemy pod uwagę notowania całej sesji, to ponad 14000 indeks był już

wcześniej, ale teraz liczy się to, że jest powyżej także na zamknięciu.

Dla niektórych graczy żadna inna cena dnia się nie liczy - najważniejsze

Reklama
Reklama

jest zamknięcie. Faktycznie powodów do fety raczej nie ma, a wydarzenie

jest raczej statystyczne. Indeks w końcu wzrósł jedynie o 82 pkt. Nie jest

to w żadnym wypadku wielkie wydarzenie.

Nieźle miał się wczoraj IBM, ale to już było wiadomo wcześniej. Wyniki

spółki podane po sesji środowej zapewniły wzrost na wczorajszej sesji.

Łatwo się domyśleć, że większość spółek wczoraj zyskała. Nie ma sensu ich

Reklama
Reklama

tu wymieniać. Zresztą sezon wyników trwa i każda sesja może przebiegać w

rytm niespodzianek. Pozytywnych, bądź negatywnych.

Ciekawsza wydaje się sfera makro. Wczoraj pojawiło się (już po naszym

zamknięciu) kilka informacji wartych uwagi. Wskaźnik aktywności

gospodarczej w rejonie Filadelfii okazał się słabszy od prognoz. Rynek

zachował po tej publikacji spokój. Miał na głowie ważniejsze sprawy.

Reklama
Reklama

Najpierw miał wysłuchanie Ben Barnanke. Wczoraj tematem rozmów była

sytuacja na rynku kredytów hipotecznych. Szef Fed podtrzymał swoją

dotychczasową opinię, że kryzys na rynku nieruchomości nie rozleje się na

całą gospodarkę, a rynek subprime przeżyje trudne chwile, ale do dramatu

raczej nie dojdzie. Obecnie szacuje się, że straty związane z rynkiem

Reklama
Reklama

kredytów grupy subprime mogą wynieść 50-100 mld dolarów. Jak widać,

rozrzut jest spory, a więc można sądzić, że i podstawy do szacunków są

mocno nieprecyzyjne.

Wczoraj poznaliśmy także protokół z ostatniego posiedzenia FOMC. Wiadomo

więc, że członkowie komitetu obawiają się, że obecna stabilizacja inflacji

Reklama
Reklama

jest tylko chwilowa oraz o to, że nadal istnieje ryzyko szybszego wzrostu

cen. Z protokołu widać, że część członków komitetu nie zgadza się z tezą

szefa Fed, że oczekiwania inflacyjne pozwalają na przypuszczenie, że

inflacja core za półtora roku się ustabilizuje. Wymowa protokołu jest

bardziej jastrzębia niż przedwczorajsze wystąpienie Bernanke przed

Reklama
Reklama

kongresem. Innymi słowy oczekiwanie na obniżkę stóp na razie jest raczej

nadzieją niż poważną kalkulacją.

Po sesji przyszło małe rozczarowanie, które zaciążyło na poziomie notowań

kontraktów indeksowych. Swoje wyniki opublikował Google. Te rozczarowały.

Spółka straciła 7%. To ociągnęło za sobą notowania Yahoo! i Microsoftu.

Obecnie tamtejsze kontrakty mają się już nieco lepiej, ale nadal tracą

węglem zamknięcia. Indeks Nikkei zaliczył niewielki wzrost cen, co może

pomóc posiadaczom europejskich akcji. Można przypuszczać, że zaczniemy

notowania od poziomu zbliżonego go wczorajszego zamknięcia. Słabość w

Ameryce może być zrekompensowana przez kolejną zwyżkę ceny ropy naftowej.

Dziś nie ma żadnych danych makro, a więc jesteśmy zdani na samych siebie.

Ciekawe, czy będzie tyle determinacji wśród kupujących, by zaatakować dziś

poziom rekordów sprzed dwóch tygodni.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama