Dzisiejsza sesja nie przejdzie do annałów polskiego rynku giełdowego.
Prawdopodobnie szybko o niej zapomnimy. Wprawdzie zmienność dopisała i
brakowało jedynie 12 pkt. do "setki" to znaczenie dzisiejszych wahań jest
niewielkie. Zaczęliśmy notowania w okolicy zamknięcia z dnia poprzedniego.
Udało się być i na plusach i na minusach. Notowania kończymy pod
wczorajszym zamknięciem, ale nie na tyle daleko, by obóz byków miał
szczególnie się tym martwić.
Niedźwiedziom dzisiejsza sesja nie przyniosła niczego nowego. Tu
wystarczyło jedynie spokojnie przyglądać się zmianom cen. Było bardzo mało
prawdopodobne, że coś zmusiłoby posiadaczy krótkich pozycji do aktywności.
Takim wydarzeniem mogłoby być wyjście ponad poziom najbliższego oporu.
Jako że tym oporem w tej chwili jest ostatni lokalny szczyt na 3565 pkt.,
a dzieli go od obecnych poziomów prawie 200 pkt., to grający na spadek cen
nie mieli właściwie nic do roboty.
Technicznie sytuacja wygląda następująco: Od ponad miesiąca trwa trend
spadkowy, który w ostatni piątek został zatrzymany. Od piątkowego
popołudnia rynek kreśli korektę spadku cen. Jak na razie nie jest ona
znacznych rozmiarów, a to sprawia, że utrzymywanie krótkich pozycji nadal
wydaje się najrozsądniejszym ruchem. To przebieg korekty mówi najwięcej o
sile rynkowych stron. Ta korekta się jeszcze nie skończyła i nadal jest
szansa, by miała większe rozmiary. Jest prawdopodobne, że dojdzie do testu
poziomu oporu. Od niego będzie zależało, czy krótkie pozycje to jeszcze
dobry pomysł.