Po dzisiejszej sesji możemy spokojnie powiedzieć: "Mamy trójkę". To już
trzecia z rzędu sesja, na której aktywność graczy była niewielka. Trzecia,
w czasie której ceny na rynku się zmieniały w jednym kierunku i trzecia,
na której ta zmiana cen nie ma większego znaczenia. Niestety, wychodzi na
to, że obawy po poniedziałku stają się rzeczywistością. Poniedziałek nie
był prologiem jak chciała nadzieja, ale matrycą przebiegu notowań w tym
tygodniu. Każda sesja po weekendzie charakteryzowała się tymi samymi
cechami: to w najlepszym razie średnia rozpiętość wahań, faktycznie
niewielka zmienność cen oraz śmiesznie mały obrót.
W trakcie tych trzech dni na rynku został wykreślony wzrost cen.
Oddaliliśmy się od poziomu dołka wyznaczonego w poniedziałek. Zarówno
poniedziałkowy spadek cen, jak i wtorkowy i dzisiejszy wzrost nie mają dla
oceny rynku większego znaczenia. Koronnym argumentem jest tu wspomniana
niewielka aktywność graczy. Skłania ona do twierdzenia, że do zmian cen
należy podchodzić z duża rezerwą, gdyż nie budzą one zaufania. Zwyżka cen,
która nie jest wywołana przez poważny kapitał może skończyć się w każdej
chwili. Zachowanie rynku tuż po 14:30 (tym razem nie było żadnych danych)
jest świetnym przykładem na to, że może w tej chwili zrobić posiadacz
nawet niewielkiego kapitału. W ciągu ledwie minuty popytowi o wartości 15
mln złotych udało się podnieść indeks o 20 pkt. Oczywiście głownie za
pomocą koszy zleceń kupna.
Taki wzrost jest dlatego mało wiarygodny, gdyż równie dobrze rzucana na
rynek niewielka ilość podaży może sprowadzić indeks także o 20 pkt. ale w
dół. Ktoś może powiedzieć, co z tego, że mały obrót, ale skoro ceny rosną,
to znaczy, że podaż jest słaba. Tak, jest słaba, ale to dlatego, że nie
stawia oporu, ale przesuwa się wyżej. Kupujący na razie nie przedzierali się
przez poważne bariery podażowe, a tym samym nie pokazali swojej
rzeczywistej siły. Pierwsze opory są dość wysoko, a więc na taką próbę
będziemy musieli jeszcze poczekać. Zauważmy, że z technicznego punktu
widzenia, te dwa dni wzrostów niewiele zmieniają. Na wykresach nadal
widoczny jest trend boczny, który jest kreślony trzeci tydzień. Dopiero
wybicie się cen poza jego obszar może być uznane za sygnał. Ostatnimi
popisami popyt nie daje jeszcze gwarancji, że atak na opór zakończy się
sukcesem, a więc angażowanie się w tej chwili obarczone jest sporym
ryzykiem.