Dzisiejsze notowania możemy zacząć od wzrostów cen. Po pierwsze na
wczorajszej sesji w Stanach zanotowano wzrost indeksów. Nie jest to
wprawdzie jakiś wielki skok, ale w sprzyjających okolicznościach może
wystarczyć. Średnia przemysłowa zyskała wczoraj 0,7%, a pozostałe dwa
indeksy niewiele mniej (SP500 0,5%, Nasdaq 0,6). Po za samy wzrostem w USA
mamy jeszcze znaczącą zwyżkę cen w Japonii. Dziś indeks w Tokio zyskał
ponad 2%, co przekłada się także na plusy amerykańskich kontraktów. Jest
więc całkiem prawdopodobne, że dziś zaczniemy notowania przynajmniej w
okolicy rozpoczęcia notowań wczorajszych. Tym razem jednak ta zwyżka
miałaby uzasadnienie, a tym samym mogłaby się utrzymać nieco dłużej.
Ciekawe, że wydarzeniem wczorajszej sesji była plotka. New York Times
ujawnił rzekome zainteresowanie Warrena Buffeta papierami Bear Stearns.
Wycena spółki znacznie skoczyła, dzięki czemu na koniec sesji mogła się
pochwalić wzrostem o 7,7%, choć w czasie sesji było to nawet 11%. Takie
zachowanie rynku jest symptomatyczne. Zauważmy, że już niewielu pamiętało
o słabszych od prognoz danych makro. Przypomnę, że zamówienia na dobra
trwałego użytku okazały się nieco niższe od prognoz. Wprawdzie sam
pisałem, że nie były one szczególnie dramatyczne, ale teraz wydaje się, że
rynek je w konsekwencji zignorował podczepiając się pod plotkę. Jest to
sygnał, że na razie wiadomości negatywne dla rynku mają ograniczony na
niego wpływ, a jeśli nawet takowy się pojawi, to jest to krótkoterminowe
oddziaływanie.
Dziś w trakcie sesji pojawią się dane, które już raczej rynkami nie
wstrząsną. Publikacja dynamiki PKB w USA jest oczywiście jakimś
wydarzeniem, ale to będzie już druga rewizja danych i tu większych różnic
między ostatnią rewizją nie należy się spodziewać. Oczekuje się, że PKB
rosło z dynamiką 3,9%, czyli nieznacznie niższą, od wcześniejszego
przybliżenia. Wraz z samą dynamiką PKB pojawią się także wskaźniki cenowe.
Jak co czwartek pojawi się również liczba nowych wniosków o zasiłek dla
bezrobotnych. Jedną publikacją, która może mieć jakieś znacznie dla
dzisiejszych zmian cen to dynamika sprzedaży nowych domów. Rynek
nieruchomości pozostaje oczkiem w głowie inwestorów i tu wartość znacznie
odbiegająca od prognoz jest w stanie ruszyć rynkiem. Biorąc pod uwagę
ostatnią asymetrię w percepcji danych wydaje się, że dane lepsze do
prognoz są w stanie wywołać większą reakcję niż dane słabsze.
Wracając do naszego rynku możemy liczyć na to, że dobrym otwarciem
będziemy po raz drugi starać się oddalić od poziomów ostatnich dołków.
Wczoraj raczej się to nie udało, ale dziś mamy bardziej sprzyjające
warunki. Na razie popyt nie zachwycał swoją mocą, ale pamiętajmy, że jutro
kończy się kwartał i dla części uczestników rynku jest to czynnik istotny
przy podejmowaniu decyzji.