Wydarzeniem dzisiejszego dnia była publikacja danych o stanie rynku pracy
w USA. Nie byłoby to może aż tak ekscytujące, gdyby nie środowy raport
ADP, który namieszał nieco z rynkowych prognozach i pobudził apetyty
części graczy na dobre dane. Sama publikacja nie była jednak aż tak
wyśmienita, jak wskazywały na to dane ze środy. W efekcie nastroje na
rynku diametralnie się nie zmieniły. Te nadal są wynikiem najważniejszego
wydarzenia tego tygodnia, czyli oczywiście środowej zwyżki cen.
Piątkowe notowania kończymy w ramach kreślonej od czwartku korekty
wspomnianego środowego wyskoku cen. Było to wydarzenie, które potencjalnie
może mieć konsekwencje dla wyniku, jaki rynek osiągnie w grudniu.
Przypomnijmy, po kilku tygodniach wahań, w czasie których ceny próbowały
oddalić się od poziomu wsparcia, w końcu popyt skutecznie przejął władanie
nad rynkiem. Dzięki temu pokonany został poziom oporu, co było sygnałem
dla niezdecydowanych. Wyjście nad poziom szczytu z początku ubiegłego
tygodnia stało się dla wielu graczy podstawą do powrotu na długą stronę
rynku. Sygnał był tym ważniejszy, że pojawił się tuż po tym, jak kursy
zbliżyły się do poziomów wsparć, a podaż okazała się zbyt słaba, by te
wsparcia pokonać. Wystarczy przypomnieć, spadki cen zbliżające rynek do
newralgicznych poziomów, ale wykonywane na tak niskim obrocie, że nie było
wielu podstaw do oczekiwania na skuteczny atak podaży. To niezdecydowanie
wykorzystał popyt i dzięki temu teraz jesteśmy, gdzie jesteśmy. Dwie
ostatnie sesje tygodnia można uznać za ruch korekcyjny środowego wzrostu
cen. Jeśli trzymać się zasady, że głębokość korekty jest jednym z lepszych
sygnalizatorów siły rynku, to można stwierdzić, że obecna przewaga popytu
wydaje się na tyle duża, by oczekiwać dalszej zwyżki cen.
Gdzie ta zwyżka może nas zaprowadzić? Jeśli ktoś w miarę regularnie tu
zagląda to wie, że uważam, iż w trakcie wzrostu cen nie należy za bardzo
przejmować się poziomami oporu, ale skupić uwagę na wsparciach. Poziomów
oporu jest kilka. Mogą to być okolice 3800 pkt., a może to być także
poziom dotychczasowego rekordu hossy. Każdy scenariusz jest dobry. Rynek
sam wskaże nam miejsce. Takie podejście utrzymamy do chwili, gdy nie
padnie któreś z ważniejszych wsparć. Pierwszym jest lokalny dołek
wyznaczony w 4 grudnia br.