Piątkowa sesja w Stanach zakończyła się w pobliżu zamknięcia z dnia
poprzedniego. Główne wydarzenie poprzedniego tygodnia, czyli raport o
stanie rynku pracy, zostało zignorowane. Przynajmniej w skali dziennej. W
ciągu dnia były pewne zmiany, choć i tak w gruncie rzeczy niezbyt duże.
Sytuacja wydaje się mimo wszystko normalna skoro dane okazały się bliskie
rynkowym oczekiwaniom. Skoro niewielu inwestorów było zaskoczonych, to i
zmian cen nie miał kto wywołać.
Obecnie kontrakty w Stanach notują niewielki wzrost wartości wobec
piątkowego zamknięcia, co pewnie może nam pomagać. Zresztą takich
pomocnych czynników jest więcej, ale należy pamiętać, że część z nich to
tylko złudzenie. Do tych np. należy spory wzrost wartości indeksu Nikkei.
Zwyżka o 1,6% jest godną uwagi i pewnie gdyby wystąpiła w normalnych
warunkach mogłaby być uznana za czynnik wspierający byków. Prawda jest
jednak taka, że wzrost w Japonii to jedynie nadganianie zwyżek światowych
przez indeks rynku, który był zamknięty z powodu święta. Zatem zwyżka w
Japonii to nie wynik nowych informacji, ale reakcja cen aktywów japońskich
na wydarzenia, które już miały miejsce.
Innym czynnikiem, o którym warto dziś pamiętać, jest kolejna przerwa
świąteczna. Tym razem londyńskie City dziś nie pracuje. Tym samym główne
źródło zleceń na nasz rynek pochodzące od inwestorów zagranicznych jest
zablokowane. W efekcie dziś samodzielnie mogą rządzić fundusze
inwestycyjne. Jak to wykorzystają? Przypomnijmy - w piątek został
wyznaczony nowy rekord indeksu oraz kontraktów. Po raz kolejny popyt
udowodnił swoją przewagę. Wszystkie krótkie pozycje są w tej chwili
stratne. Wydaje się, że warunki do dalszej zwyżki są dogodne, ale
problemem może być aktywność. Nawet jeśli popyt będzie miał przewagę, a ma
do tego warunki, to i tak obrót może okazać się niewielki, co przy nowych
rekordach nie jest dobrze widziane. Problem w tym, że panujące wśród
inwestorów nastroje raczej nie powalają na większą przecenę. Posiadacze
krótkich pozycji mimo strat nie uciekają z rynku spokojni o swój portfel.
Ujemna baza i brak wiary we wzrosty wśród ankietowanych przy ustalaniu
Wigometru skutecznie zmniejszają potencjał przeceny. To nie są nastroje
sprzyjające wyznaczeniu szczytu. Zbyt wielu graczy go wypatruje.
Biorąc to wszystko pod uwagę, można przyjąć, że początek sesji będzie
raczej optymistyczny, a jej dalszy przebieg prawdopodobnie nie będzie
nadal sprzyjać bykom. Zatem jeśli pojawi się spadek cen, to raczej nie
będzie on duży. Prawdopodobna niska aktywność (nie tylko z powodu
faktycznego braku inwestorów zagranicznych, bo ci już od dawana działają u
nas w mniejszej skali, ale także w powodu nastawienia naszych inwestorów,
że tych zza granicy nie będzie) sprawi, że notowania będą przebiegać w
spokoju.