Popyt napotka dziś na początku sesji pewne utrudnienie. Będzie nim
prawdopodobny spadek cen po wczorajszym słabszym dniu na rynku
amerykańskim. Tamtejsze indeksy zaliczyły zniżkę wartości, a i w strefie
azjatyckiej plusów jak na lekarstwo. Skala początkowej przeceny naszego
rynku nie będzie jednak zbyt duża. Popyt nadal będzie miał szansę na test
poziomu oporu w o nie postaci szczytu z 12 marca. Jeśli oczywiście na taki
test będzie miał ochotę. Wczoraj jakoś na to nie wyglądało.
Przyczyna spadków w Stanach? Cóż, już publikowane przed sesją dane nie
były pocieszające. Biorąc pod uwagę wszystkie dane z tego tygodnia należy
stwierdzić, że rynki amerykańskie zachowują się relatywnie mocno.
Informacje nie są przecież szczególnie pocieszające. Jedynie
poniedziałkowe zaskoczenie związane z nieco lepszymi od prognoz danymi
dotyczącymi obrotów na wtórnym rynku nieruchomości mogło podtrzymać dobre
nastroje. Reszta publikacji raczej przygnębia i potwierdza coraz
powszechniejszą opinię, że gospodarka amerykańska się kurczy. Tempo nie
jest wielkie, ale jednak coraz głośniej mówi się o recesji. Oczywiście
niewielu polityków i decydentów to przyznaje. Jest to widoczne zwłaszcza u
tych, od których ma coś zależeć, a wiec którzy mogliby być przynajmniej
medialnie pociągnięci do odpowiedzialności. Na tym poziomie trwa zabawa w
słowa: spowolnienie, szczególne uwarunkowania, apatia itd. Słowa na R nikt
nie wypowie w kontekście twierdzącym. Ten semantyczny taniec wynika po
części z trwającej obecnie kampanii prezydenckiej. Nie jest wykluczone, że
faktycznie mamy do czynienia z recesją, ale oficjalnie dowiemy się o tym
dopiero pod koniec roku. Już po wyborach. Późno? Warto sobie przypomnieć,
w którym momencie ogłoszono recesję, jaka na krótko się pojawiła po
pęknięciu bańki internetowej.
Oprócz danych makro mamy także inne informacje, które potencjalnie mogły
wpłynąć negatywnie na poziom notowań. Analitycy z Oppenheimer & Co.
obniżyli prognozy wyników sektora finansowego. To pewnie był jeden z
czynników sporych spadków cen JP Morgan, Citigroup, czy American Express.
Papiery Bear Stearns trzymają się nieco powyżej 10 dolarów za akcję, czyli
tyle, ile podobno teraz oferuje JP Morgan.
Dziś być może w końcu dojdzie do wybicia z konsolidacji, w której
przebywamy już dwa dni. Kierunek nie jest znany. Popyt przez ociągnie się
stracił swoją początkową przewagę. Teraz do wybicia może dojść równie
dobrze dołem. Potrzebny jest tylko impuls. Z tym może być jednak kłopot,
gdyż dziś nie ma w planach publikacji kluczowych danych makro. Owszem, o
13:30 pojawi się wartość dynamiki amerykańskiego PKB, ale dotyczy to IV
kw. To już przerabialiśmy dwukrotnie. Dzisiejsza publikacja będzie trzecią
dotyczącą tego okresu i już na większe zmiany nie należy liczyć. Jest więc
wielce prawdopodobne, że rynek przyjmie te liczby bez większych emocji.