Dzisiejsza sesja w końcu wytrąciła rynek z marazmu, w jakim znajdował się
on od dłuższego czasu. Ostatnim większym ruchem było pamiętne wybicie z 11
kwietnia. Później przyszło nam jedynie mieszać się między wsparciem, a
oporem. Dziś ten opór został pokonany, co pociąga za sobą pewne skutki. Po
pierwsze, neguje on wspomniany ruch z 11 kwietnia, a więc równocześnie
neguje przewagę podaży, jaka po tamtejszym wybiciu niedźwiedziom się
należała. Teraz rynek ponownie wszedł w stan równowagi. Tym samym żadna ze
stron nie ma przewagi w średnim terminie.
Wyjście ponad poziom oporu ma także konsekwencje w posiadanych pozycjach.
Jest to bowiem sygnał do wzrostu, a więc jeśli ktoś do tej pory posiadał
krótkie pozycje, to powinien je zamknąć, a jeśli ktoś był poza rynkiem, to
wybicie było dobrym momentem na wejście na rynek. Oczywiście po jego
długiej stronie. Rosnąca LOP wskazuje, że tą ostatnią możliwość wybrało
całkiem sporo graczy. Inna sprawa, że po drugiej stronie także pojawił się
kapitał. Trzeba jednak pamiętać, że wzrost LOP jest raczej czynnikiem
potwierdzającym panującą tendencję, a więc skoro ceny rosną wraz z rosnącą
LOP, można oczekiwać dalszej zwyżki. Kolejnym czynnikiem wzmacniającym
dzisiejszą zwyżkę cen jest wartość obrotu. Pół godziny przed zamknięciem
przekracza ona 1,1 mld złotych. Tym samym jest niemal dwukrotnie większa,
od obrotu uzyskiwanego na kilku poprzednich sesjach. Można podejrzewać,
że po sesji nie będzie to tylko "niemal".