O wczorajszej sesji w Stanach nie da się wiele powiedzieć. Zaczęło się
nieźle, a pomogła w tym także publikacja LEI. Druga połowa sesji była
jednak znacznie słabsza. Optymizm wyparował i ze sporych plusów zostały
ochłapy lub minusy, jak w przypadku Nasdaq. Drugi z rzędu dodatni indeks
wskaźników wyprzedzających dał inwestorom nadzieję, że mowa o recesji jest
jednak przedwczesna. Być może to ona popchnęła ceny wyżej. Słabość popytu
w drugiej części sesji tłumaczy się wysokimi cenami ropy, czy zwykłym
wytrychem, który ma wyjaśnić wszelkie zmiany na rynku cen akcji. Swoją
drogą to dość zabawne, bo wysoką ceną ropy tłumaczy spadki na giełdzie
serwis, który jeszcze w weekend sugerował, że rynek akcji czeka tydzień
wzrostów pomimo rosnącej ceny ropy. Można się pogubić, prawda?
Dla nas ważne jest to, że optymistyczny początek sesji w Stanach, na który
jeszcze się załapaliśmy , i który prawdopodobnie wpłynął na to, że
kontrakty tak wystrzeliły w ostatnich minutach, został zanegowany. Tym
samym wczorajsza mocna końcówka na rynku terminowym jest jeszcze bardziej
podejrzana. Wysoka baza nie służy bykom. Można podejrzewać, że dzień
zaczniemy od lekkiego spadku względem ostatniego fixingu. Później ponownie
popyt będzie zmagał się z podażą, z czego ponownie może wyjść wielkie nic.
Ani nie widać walki na poziomie oporu, ani chęci zaatakowania wsparcia.
Nie ma co się łudzić, że pomogą nam dane makro. O 11:00 pojawi się wartość
wskaźnika ZEW, który już wielu miesięcy jest obserwowany z przymrużeniem
oka. O 14:30 poznamy dynamikę cen w USA na poziomie producentów. Po
wcześniejszej publikacji wskaźnika CPI dzisiejsze dane prawdopodobnie nie
wpłyną na rynek w znaczący sposób.