W jeden dzień na akcjach PKP Cargo zrealizowano zysk w wysokości ponad 110 mln zł (brutto), który zapewne nie trafi na lokaty bankowe (co ciekawe liczba transakcji na środowej sesji sięgnęła 24 tys. – odpowiadała mniej więcej zapisom złożonym przez inwestorów indywidualnych w ofercie publicznej).
A oto kilka innych ciekawych liczb:
20 proc.
– tyle (mniej więcej) można było zarobić na akcjach PKP Cargo w ciągu zaledwie dziewięciu dni, poświęcony czas: ok. pięciu minut potrzebnych za złożenie zapisu przez Internet
810 proc.
– to zysk w skali roku inwestora sprzedającego na debiutanckiej sesji akcje PKP Cargo kupione w IPO
40-50 proc.
- historyczna stopa zwrotu (ostatnie 12 miesięcy) z krajowych funduszy akcji małych i średnich spółek
2-4 proc.
- średnie oprocentowanie rocznych lokat bankowych
3,2 proc.
– roczne oprocentowanie dwuletnich obligacji skarbowych (detalicznych) oferowanych w listopadzie
Nie ma zmiłuj – tak udany debiut PKP Cargo odbije się echem na rynku i trafi pod strzechy (np. do taksówkarza, pani robiącej zakupy w sklepie, ...). Nie tylko gwarantuje sukces zbliżającej się kolejnej oferty prywatyzacyjnej (Energii), ale wesprze i tak już wartki strumień pieniądza płynącego do ryzykownych funduszy inwestycyjnych (tj. akcyjnych).
Jednym słowem hossa w pełni. W niektórych bankach słychać nawet głosy niepewności i obawy (właśnie tworzone są budżety na przyszły rok), do czego to proste powyższe zestawienie niektórych liczb może doprowadzić, jeśli chodzi o decyzje klientów i apetyt na ryzyko.
Korekta spadkowa zapewne będzie, bo wielu inwestorów skusi się na realizację wysokich tegorocznych zysków na akcjach. Powinna być ona jednak krótka, a być może i płytka. Wszystko wskazuje więc na to, że czeka nas też piękny efekt stycznia (być może już w grudniu).