Dzień rozpoczął się lekką zniżką, ale przez wiele godzin nie miało to większego znaczenia. Szczególnie że na sąsiednim rynku indeks DAX wyznaczał nowe historyczne rekordy. Zwyżka w Niemczech jednak szybko się zakończyła i doszło do cofnięcia. Przez jakiś czas nasz WIG20 na te zmiany nie reagował, ale w końcu uznano to chyba za przyzwolenie na atak podaży. Po godzinie 13 doszło do przeceny, która na rynku terminowym uruchomiła zlecenia stop znajdujące się pod poziomem minimum z ubiegłego tygodnia. Techniczne można było mówić o pojawieniu się małej formacji szczytowej.
Wielkość tej formacji sprawia, że nie przesądza ona o tym, czy to już jest koniec korekty wzrostowej. Co więc będzie przesądzało? Wydaje się, że wtorkowe osłabienie będzie miało swoją kontynuację, ale do akcji powinien powrócić popyt i nie wydaje się, by od razu miało dojść do ataku na dołek z połowy stycznia. Możliwość takiego ataku istnieje, ale przypuszczalnie dopiero po nieudanej próbie podniesienia wycen. Jeśli po fazie słabości rynek zdoła pokonać szczyt z 13 stycznia, koncepcja powrotu do spadków nie będzie miała uzasadnienia. Jeśli zaś ten szczyt nie zostanie pokonany, a rynek po wykonaniu odbicia powróci do spadków, będzie można oczekiwać ruchu do okolic 2200 pkt, a więc powrotu do średnioterminowej tendencji spadkowej.