Pierwszym oporem, którego pokonanie mogłoby zmienić tę opinię, jest okolica szczytu na 2300 pkt. Nie jest to daleko, a więc jest realne, że wkrótce rynek mógłby się do tego poziomu zbliżyć. Jeśli popyt sobie z nim nie poradzi, trend zyska kolejne potwierdzenie, co pewnie wiązałoby się z podjęciem próby walki z poziomem wsparcia na 2150 pkt.

W przyszłym tygodniu mamy w planie publikację danych z amerykańskiego rynku pracy, a właśnie ostatni piątek pokazał, że uczestnicy rynków zaczynają być mocno wyczuleni na wieści z tej sfery. Wiadomo, że sytuacja na rynku pracy ma wpływ na to, kiedy pojawi się pierwsza podwyżka stóp procentowych w USA. Obecnie najbardziej prawdopodobnym terminem według notowań kontraktów na stopę funduszy federalnych jest posiedzenie grudniowe, ale także tu nie ma pewności. Ostatnie posiedzenie Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) zakończyło się opublikowaniem komunikatu, w którym rynek pracy, ze zrozumiałych względów, został uznany za kluczowy dla oceny, czy stopy już podnosić.

O jakości rynku pracy świadczą koszty pracy. Gdy koszty zaczynają szybciej rosnąć, można mówić o nasyceniu, co skutkowałoby decyzją w ramach polityki monetarnej. W piątek poznaliśmy wartość dynamiki jednostkowych kosztów pracy w II kwartale. Tempo wzrostu było niższe od oczekiwań. Odebrano to jako argument za tym, by z podwyżkami stóp się nie spieszyć.