O tym, że kluczem do sukcesu „Kapitału w XXI wieku" Thomasa Piketty'ego – bo o tej książce oczywiście mowa – jest jej tytuł, a nie treść, świadczy to, że wiele się o niej dyskutuje, ale niewiele osób faktycznie ją przeczytało. W ub.r. „Wall Street Journal" zauważył, że pięć fragmentów tej publikacji najczęściej zaznaczanych przez posiadaczy czytników Kindle (takie dane udostępnia ich producent Amazon) pochodzi z jej pierwszych 26 stron (na niemal 700 w wydaniu anglojęzycznym). To może sugerować, że dalej zapuszcza się niewielu czytelników. Najwyraźniej nawet wyjątkowo przyjaźnie napisana książka o tematyce ekonomicznej, której autor chętnie odwołuje się do literatury pięknej, nie ma szans na prawdziwą popularność.