Reklama

Polityka znów na pierwszym planie

Na 10 dni przed wyborami wszystko wydawało się przesądzone. Po trzech wygranych debatach prezydenckich utożsamiana z establishmentem Hillary Clinton wskazywana była na 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych pomimo relatywnie niewielkiej przewagi w sondażach.
Rafał Sadoch, główny ekonomista, Go Markets Polska Fot.

Rafał Sadoch, główny ekonomista, Go Markets Polska Fot.

Foto: Archiwum

Na 10 dni przed wyborami wszystko wydawało się przesądzone. Po trzech wygranych debatach prezydenckich utożsamiana z establishmentem Hillary Clinton wskazywana była na 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych pomimo relatywnie niewielkiej przewagi w sondażach.Szanse na wygraną kontrowersyjnego Donalda Trumpa, którego wybór wiąże się z dużą niewiadomą, były niewielkie. Wynikało to głównie ze specyfiki amerykańskiego systemu wyborczego, która dawała kandydatce demokratów zdecydowanie większe szanse na wygraną, niż sugerowały to sondaże. Prezydenta w Stanach Zjednoczonych wybiera się pośrednio. 8 listopada kandydaci obu partii będą walczyć o głosy elektorskie, których liczba dopiero zdecyduje, kto zostanie wyłoniony wolą narodu na nowego prezydenta. Z sondaży wynikało, że tylko w stanach, gdzie Hillary Clinton posiadała ponad 5-proc. przewagę nad Donaldem Trumpem, mogła liczyć łącznie na 272 głosy, a do wygrania wyścigu do Białego Domu potrzeba o dwa mniej. W ciągu ostatniego tygodnia sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

Tylko 29zł miesięcznie!

Skorzystaj z promocji i czytaj dalej.

Zyskaj pełen dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie na PARKIET.COM w formie tekstów oraz treści audio i wideo.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama