Okres świąteczny to czas odpoczynku i psychicznego resetu, ale też dobra okazja, by nadrobić braki w kinematografii lub przypomnieć sobie kilka wspaniałych klasyków. Dlatego dziś przygotowałem zestaw dziesięciu różnych filmów, które w mniej lub bardziej bezpośredni sposób traktują o tematyce giełdowej. W zestawieniu są komedie, dramaty, a także obrazy oparte na faktach. Myślę, że każdy wybierze coś dla siebie, a niektórzy być może urządzą sobie filmowy maraton.

Na wesoło z drugim dnem

Na początek proponuję „Nieoczekiwaną zmianę miejsc". To komedia z 1983 r., w której główne role grają Eddie Murphy i Dan Aykroyd, będący wówczas w swojej życiowej formie. Obaj padają ofiarą zakładu dwóch zamożnych inwestorów giełdowych, ale okazują się sprytniejsi, niż się wszystkim wydawało. Akcja filmu toczy się akurat w okresie świątecznym, więc idealnie pasuje do aktualnego klimatu. W filmie zobaczymy fragmenty ze starych giełdowych parkietów, pełnych maklerów wykonujących dziwne gesty. Film zapewnia więc nie tylko solidną dawkę śmiechu, ale także swoisty powrót do przeszłości.

W komediowej konwencji, z nutką dramatu i romansu, utrzymany jest także inny klasyk – „Cudze pieniądze" z niezawodnym Dannym DeVito w roli głównej. Gra on giełdowego rekina, który dorabia się na machlojkach przy podupadających firmach. Film pokazuje próbę kolejnego przekrętu, który komplikuje się, gdy do akcji wkracza piękna pani mecenas. Z pozoru wygląda to jak standardowy temat z cyklu „być czy mieć", ale role grane przez DeVito nigdy nie są standardowe. Dodatkowym smaczkiem w filmie jest to, że jedną z drugoplanowych ról gra legenda amerykańskiego kina, czyli sam Gregory Peck.

Pod komedię, choć z dużym przymrużeniem oka, można też podciągnąć „Wilka z Wall Street", a więc hit kinowy z 2013 r. w reżyserii Martina Scorsese. Jest to autentyczna historia oszusta finansowego Jordana Belforta, w którego wcielił się Leonardo DiCaprio. Film to w zasadzie jedna wielka balanga, pełna mamony, narkotyków i prostytutek. Główni bohaterowie bawią się w najlepsze za kasę, którą wyciągnęli od naiwnych inwestorów. Śmiesznie, prawdziwie i zarazem gorzko.

W napięciu

Ciekawą propozycją, do tego całkiem świeżą, jest „Zakładnik z Wall Street" z 2016 r. Film opowiada o prezenterze telewizyjnym (w tej roli George Clooney), który w swoim programie, a bardziej show, pt. „Money Monster" doradza widzom, w co inwestować pieniądze. Okazuje się jednak, że jeden z widzów bardzo poważnie potraktował rady głównego bohatera, stracił pieniądze i postanowił przyjść do studia, wyciągnąć pistolet i szantażować swojego doradcę na wizji. Reżyserka filmu Jodie Foster postarała się, by seans trzymał widza w napięciu. Dobry duet z Clooneyem tworzy tu Julia Roberts, która gra reżyserkę całego show.

Dla podtrzymania napięcia warto obejrzeć „Arbitraż" z 2012 r. Znakomitą rolę zagrał tu Richard Gere (nominacja do Złotego Globu). Wcielił się on w rolę bezwzględnego biznesmena, który za wszelką cenę chce sprzedać swoją firmę, zanim wyjdzie na jaw, że w księgach rachunkowych są „drobne nieścisłości". Akcja zostaje podkręcona, gdy główny bohater powoduje wypadek samochodowy, w którym ginie jego kochanka. Atmosfera w tym filmie jest miejscami tak gęsta, że można ją kroić nożem. Co ciekawe, nie lubimy głównego bohatera, ale jednak mu kibicujemy. Widocznie coś jest w tych białych kołnierzykach. Smaczkiem filmu jest na pewno drugoplanowa rola detektywa, w którego wcielił się Tim Roth, znany chociażby z produkcji Quentina Tarantino.

El clasico

Jeżeli „Kevin sam w domu" jest obowiązkowym seansem dla fanów świąt Bożego Narodzenia, to „Wall Street" z 1987 r. jest obowiązkowym seansem dla fanów giełdy. Chyba każdy z nas wie, skąd pochodzi cytat „chciwość jest dobra". Grany przez Michaela Douglasa Gordon Gekko, choć to fikcyjna postać, stał się niejako symbolem finansjery. Niestety o zabarwieniu negatywnym. Jest bezwzględny, chciwy, fałszywy i bez skrupułów stosuje insider trading. Film pokazuje też, jak tacy ludzie imponują młodym finansistom. Gekko staje się bowiem idolem dla początkującego maklera Buda Foxa granego przez Charliego Sheena. Z czasem okazuje się, że nie zawsze trafnie dobieramy sobie autorytety do naśladowania. Trzeba przyznać, że Oliver Stone stworzył film ponadczasowy. W drugiej części – „Wall Street. Pieniądz nie śpi" – tego sukcesu nie udało mu się powtórzyć. Głównym bohaterem dwójki wciąż jest chciwość, ale pokazana już w bardziej mętny sposób. Nie jest to odosobniony przypadek, że druga część jest gorsza od pierwszej. Niemniej fani młodego pokolenia amerykańskich aktorów mogą być zadowoleni. Główne role grają bowiem Shia LeBeouf i Carey Mulligan.

O banksterach

Dla fanów francuskiego kina mam jedną propozycję – „Żądzę bankiera" z 2012 r. Film opowiada o młodym ambitnym finansiście (w tej roli znany z komedii romantycznych Gad Elmaleh), który zostaje mianowany szefem banku inwestycyjnego Phenix. Zarząd chce z niego zrobić marionetkę, ale okazuje się, że świeżak jest równie cwany jak jego przełożeni. Film dobrze pokazuje środowisko banksterów od kuchni, ich zakulisowe rozgrywki, układy, intrygi i szantaże. Wszystko w jednym, dobrze znanym celu – dla pieniędzy.

Po francuskim seansie można mieć wrażenie lekkiego niedosytu, więc pozostając w temacie bankowym, proponuję produkcję HBO „Zbyt wielcy, by upaść", na podstawie książki Andrew Sorkina. Jest to oparta na faktach historia kryzysu z 2008 r. Aktorzy wcielają się tutaj w znane nam postaci amerykańskiej finansjery, m. in. Henry'ego Paulsona, sekretarza skarbu w administracji George'a W. Busha, oraz Bena Bernankego, szefa Fedu. W filmie zobaczymy, jak przebiegały negocjacje największych banków świata z amerykańskim rządem dotyczące ratowania tych pierwszych przed skutkami kryzysu, który w dużej mierze same wywołały.

I taką wisienką na torcie, albo – jak wolą niektórzy komentatorzy sportowi – truskawką, niech będzie film „Big Short" (nominacja do Oscara) w znakomity sposób pokazujący genezę powstawania i pękania bańki na rynku kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych. Jest to historia kilku osób, które na długo przed kryzysem zorientowały się, że rynek nieruchomości to jeden wielki spekulacyjny balon, więc postanowiły zagrać przeciwko niemu. Brawurowa obsada (Christian Bale, Steve Carell, Ryan Gosling i Brad Pitt), błyskotliwe dialogi, narastające napięcie i gorzka puenta. Po prostu trzeba zobaczyć. Przyjemnego oglądania.

piotr.zajac@parkiet.com

Twitter: @_ZajacPiotr