Kilka tygodni po ataku Izraela i USA na Iran na rynkach akcji nie widać oznak jakichkolwiek obaw, a coraz więcej indeksów wyznacza szczyty w trendzie wzrostowym.
Zachód Europy w tyle
Początkowo reakcja rynków na wybuch wojny na Bliskim Wschodzie była stonowana, ale z czasem robiło się na giełdach coraz goręcej i dopiero po całkiem efektownym tąpnięciu dopiero pod koniec marca akcje zaczęły odbijać. Nieco inaczej sytuacja wygląda teraz, kiedy inwestorzy liczą na trwałe porozumienie między wojenną koalicją Stanów Zjednoczonych i Izraela a Iranem. Optymizm wrócił pełną parą, a dodatkowo pozytywne nastroje wspierają publikacje wyników finansowych amerykańskich spółek. Żwawy, dwutygodniowy rajd wyprowadził amerykańskie indeksy w połowie tygodnia na nowe rekordy, a zatem udało się wymazać nie tylko spadki z poprzedniego miesiąca, ale i te z lutego. Podobnie prezentuje się większość pozostałych światowych rynków, które albo już wróciły do poziomów z końca lutego, albo są ich bardzo blisko. To wszystko przy nadal nerwowej sytuacji wokół Cieśniny Ormuz i głównie wciąż tylko nadziejach bardziej na stabilizację niż trwały spokój. Inwestorom to najwyraźniej nie przeszkadza, a strategia „kupuj dołek” znów okazuje się najlepszym pomysłem. Pytania, jak często rynek może popadać z jednej skrajności w drugą, a przede wszystkim, czy ceny ropy mogą już tylko spadać, najwyraźniej zadaje sobie coraz mniej osób.
Czytaj więcej
Krajowy rynek akcji pędzi jak lokomotywa i raz po raz odwiedza stację z napisem "rekord". GPW pozostaje silna, mimo że niejeden postawił już na nie...
– S&P 500 zamknął sesję 15 kwietnia z nowym historycznym maksimum, kończąc dzień w rejonie 7023 pkt. Sam fakt wybicia na nowy szczyt jest ważny, ale jeszcze ciekawsze jest to, w jaki sposób rynek tam dotarł – podkreśla Daniel Kostecki z CMC Markets. –W zaledwie 11 sesji indeks zyskał 10,7 proc., a to w danych od 1957 r. plasuje obecny ruch w ścisłej czołówce takich zrywów. Co więcej, nominalnie był to największy 11-sesyjny przyrost punktowy w całej próbie, bo indeks urósł o 679 pkt – analizuje.
Nastroje wyraźnie poprawiły się na całym świecie. Ponad szczyt z końca lutego wyskoczył japoński Nikkei 225, zaś koreański KOSPI po czwartkowej zwyżce mocno się do analogicznego pułapu przybliżył. Kwietniowy rajd znów przybliżył go do niemal 50-proc. umocnienia od początku roku. Z rynków bazowych gorzej prezentuje się Europa. Niemiecki DAX załapał się tylko na część kwietniowego odreagowania, a w ostatnich dniach jedynie podryguje ku górze. Główny benczmark giełdy we Frankfurcie jest też o 1,4 proc. pod kreską w tym roku.
Czytaj więcej
Mało kto na początku tego roku stawiał na polskie akcje, a część analityków wciąż traktuje je po macoszemu. Tymczasem GPW jako jedna z niewielu gie...
Wschód górą
Mocny wiatr pod narty dmucha znów rynkom wschodzącym, czego najlepszym przykładem jest GPW. WIG20 od dołka z końcówki marca do środowego zamknięcia zyskał aż 12 proc. Podobnie silny w tym okresie był także WIG. Polski rynek w koszyku krajów wschodzących nie jest w tym roku osamotniony w rajdzie, nie jest nawet prymusem.
Z blisko 23-proc. stopą zwrotu od początku roku finiszował na koniec środowej sesji brazylijski wskaźnik BOVESPA, który również szybko uporał się z odrobieniem marcowych spadków. Nie musimy jednak szukać tak daleko, by wskazać i inne, podobnie silne rynki wschodzące. Około 25-proc. zwyżkę od początku roku notował w trakcie czwartkowej sesji węgierski BUX, którego w ostatnich dniach podniosły jeszcze wyniki wyborów w tym kraju. Rumuński BET z kolei notował około 20-proc. umocnienie.
S&P 500 znowu w chmurach
Amerykański S&P 500 przebił w środę okrągły poziom 7000 pkt i wyznaczył historyczny rekord, podczas gdy jeszcze nieco ponad dwa tygodnie temu szukał dna w okolicach 6350 pkt. Nowy szczyt hossy to najlepszy dowód na podtrzymanie trendu wzrostowego, napędzanego obecnie głównie publikacjami raportów amerykańskich spółek oraz nadziejami na stabilizację sytuacji na Bliskim Wschodzie. Amerykański rynek wciąż jednak pozostaje jednym ze słabszych w tym roku.
Zwyżki spółek technologicznych
Rekord – a co w tym przypadku ważne – również w cenach zamknięcia, ma za sobą także Nasdaq. W połowie tygodnia siła indeksu wynikała m.in. z 4,6-proc. umocnienia Microsoftu, 4,16-proc. zwyżki Broadcomu oraz aż 7,66-proc. wzrostu Tesli. Co szczególnie imponujące, indeks ma za sobą serię 11 wzrostowych sesji z rzędu, w trakcie których wydostał się z dołka na 23000 pkt i wzbił się o kilkanaście procent w nieco ponad dwa tygodnie.
DAX w newralgicznym punkcie
Niemiecki DAX notuje wciąż 1-proc. spadek od początku roku, mimo ostatniej fali zwyżek. DAX-owi z trudem przychodzi atak na spadkową lukę, która powstała na początku marca. Rosnące w ostatnich dniach obroty sprzyjają pozytywnemu scenariuszowi i wybiciu ponad linię oporu, ale odwrót z obecnych poziomów będzie skutkować układem podwójnego szczytu, z celem około 23000 pkt, czyli dolnego przedziału konsolidacji, w której DAX poruszał się w II połowie 2025 r.
WIG stopuje z marszem na północ
Krajowy WIG w połowie tygodnia dotarł do 134000 pkt, a w czwartek jeszcze poprawił historyczny rekord w wymiarze dziennym. W drugiej części czwartkowej sesji lekką przewagę miała jednak podaż, aczkolwiek 0,6-proc. spadek nie zmieniał układu sił. Zważywszy jednak na bardzo dynamiczne umocnienie indeksu szerokiego rynku w ostatnich tygodniach ewentualna realizacja zysków również mogłaby mieć głębszy wymiar.
BUX zakręcony po wyborach
Węgierski BUX zniżkował w czwartkowe popołudnie o 1,8 proc., będąc jednym z nielicznych i zarazem najsłabszych indeksów w Europie. To jednak wciąż jeden z najsilniejszych europejskich indeksów z grubo ponad 20-proc. zwyżką. BUX ma za sobą wieloletni rajd, ale to kwiecień przyniósł przyspieszenie dynamiki wzrostów, czemu sprzyjały zmiany na scenie politycznej. Zwykle taki czynnik jest krótkotrwały i teraz jednak może dojść do tzw. sprzedaży faktów.
KOSPI na technologicznej fali
Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie mocno ostudził nastroje w Azji, dość mocno zależnej od dostaw surowców z tego regionu. Większość indeksów niemal tak szybko, jak zniżkowała w marcu, tak szybko odrobiła straty w kwietniu. W gronie tym jest choćby koreański KOSPI, mocno zyskujący od początku roku dzięki spółkom technologicznym. KOSPI po czwartkowej sesji znalazł się niemal przy lutowym szczycie, czyli znów jest 48 proc. nad kreską od początku roku.