Na początku 2018 r. Komisja Nadzoru Finansowego uznała, że giełdy kryptowalutowe świadczą usługi płatnicze bez licencji i kilka z nich wpisała na listę swoich ostrzeżeń, jednocześnie wysyłając do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jak powszechnie wiadomo, łatwo na tę listę trafić, trudniej się z niej wydostać. W mediach zrobiło się sporo szumu i branża dostała mocny cios wizerunkowy.
Mniej więcej w tym samym czasie głośno było o wspólnej akcji KNF i Narodowego Banku Polskiego (NBP): „Uważaj na kryptowaluty", w której za cel nadrzędny postawiono sobie uświadomienie Polaków, że kryptowaluty nie są elektronicznym pieniądzem, a spekulacja nimi obarczona jest wysokim ryzykiem. Powstała strona internetowa i ewangelizujące wideo, a hitem całej kampanii było opłacenie youtuberów, by w swoich nagraniach także krytykowali kryptowaluty, ale bez informacji, że akcja jest sponsorowana przez NBP i KNF. Na ostrzeżeniach i troskliwym uświadamianiu jednak nie koniec.