Po tym jak w I kwartale br. Zalando, platforma e-commerce, na której można kupić odzież, obuwie, artykuły wyposażenia wnętrz, ale też coraz częściej inne produkty, pierwszy raz odnotowało spadek przychodów i schłodziło oczekiwania co do całego roku, teraz oficjalnie obniżyło prognozę roczną i odniosło się do prognoz analityków. Uważa je za zbyt optymistyczne.
„Na początku maja firma szacowała, że wyniki będą bliższe dolnej wartości z prognozowanego przedziału, ale jednocześnie sygnalizowała możliwe ożywienie. Obecnie zarząd jest zdania, że wyzwania makroekonomiczne utrzymają się dłużej i będą bardziej intensywne, niż wcześniej się spodziewał" – napisała firma, kierowana przez Roberta Gentza, w komunikacie.
Schłodziła również oczekiwania co do jej wyników w II kwartale br. Wzrost wskaźnika GMV (obrót handlowy brutto) ma być „istotnie mniejszy" niż zakładana przez biura zmiana o 5 proc., a wzrost przychodów i wynik operacyjny znacząco niższy niż przewidywane 1,5 proc. i 104 mln euro.
„Drugi kwartał jest rentowny, ale słabszy, niż zakładano" – napisało Zalando. Niemiecka platforma podała również nowe prognozy na 2022 r. Zapowiada, że może nie zanotować wzrostu przychodów (mówi o wzroście od 0 do 3 proc. tej pozycji, co oznaczałoby 10,4–10,7 mld euro). Z kolei szacunki zysku operacyjnego charakteryzuje duży rozstrzał: ma on wynieść 180–260 mln euro.
Zalando podało również, że w drugim kwartale br. obcięło wydatki na reklamę oraz na kolejnych 15 rynkach wprowadziło zasadę minimalnej kwoty zakupu z bezpłatną dostawą.
– Obniżenie prognoz Zalando na ten rok świadczy generalnie o słabej kondycji konsumenta w Europie. To tego polscy detaliści z sektora odzież i obuwie korzystający z Zalando, aby rozwijać się za granicą, powinni obawiać się bardziej niż zmian w polityce sprzedażowej czy rozliczeniowej tej platformy – uważa Łukasz Wachełko, zastępca szefa działu analiz w biurze maklerskim Wood&Co.
Wachełko zwraca uwagę, że odchodzenie od darmowej logistyki to trend. Jako przykład podaje Inditex, który w marce Zara wprowadził opłatę za zwrot. Z kolei, w ocenie analityka, cięcie wydatków na marketing raczej nie odbyło się kosztem reklamy transakcyjnej (zachęcającej do zakupu w internecie), ale raczej kosztem reklamy wizerunkowej.
Wachełko pytany, czy jego zdaniem platformy takie jak Zalando mogą podnosić ceny klientom – sprzedającym na platformie markom – wątpi.
Na Zalando sprzedają takie firmy jak Wittchen, Grupa VRG czy Monnari.