Wittchen korzystnie wygląda na tle spółek o zbliżonym profilu działalności notowanych na GPW. Czy kolejne podejście do IPO okaże się skuteczne?

Nie wypadają źle

Ciężko na warszawskim parkiecie odnaleźć spółkę, która w 100 proc. wpisywałaby się w model biznesowy proponowany przez Wittchena. Firma jest sprzedawcą luksusowych dodatków i akcesoriów skórzanych. Spośród konkurentów wymienionych przez Wittchena w prospekcie emisyjnym, tylko papiery Gino Rossi, Wojasa i Prima Mody notowane są na warszawskiej giełdzie. Jednakże najbardziej zbliżony do Wittchena profil działalności prezentują dwie pierwsze firmy.

Pod względem wskaźnika C/Z Wittchen na tle tych podmiotów wypada korzystnie. Wskaźnik ten w przypadku Gino Rossi wynosi 22,8, a dla Wojasa 10,3. W obu przypadkach pod uwagę braliśmy zysk netto spółek za 2014 r. Jeżeli weźmiemy pod uwagę wynik netto Wittchena za ubiegły rok wynoszący 27,7 mln zł, dotychczasową liczbę akcji 16,5 mln oraz założymy, że spółka uplasuje walory po cenie maksymalnej równej 19 zł, to wskaźnik C/Z dla Wittchena wynosi 11,3. Wskaźnik C/Z dla Gino Rossi i Wojasa, uwzględniający łączny zysk netto za ostatnie cztery kwartały, wynosi w pierwszym przypadku 24,1, a jeżeli chodzi o Wojasa 11,7.

Wittchen ma za sobą udaną restrukturyzację. Podobny proces musiało przejść Monnari. Nie stanowi ono dla Wittchena bezpośredniej konkurencji, ale ma podobny schemat biznesu. Wskaźnik C/Z dla Monnari uwzględniający zysk netto spółki za 2014 r. wynosi 16,2.

Tym razem się uda

Mimo że Wittchen dobrze się prezentuje na tle porównywalnych firm z warszawskiej giełdy, to Wojciech Zych z Quercus TFI nie jest aż tak bardzo optymistyczny w swoich projekcjach dotyczących spółki. – Wydaje mi się, że tym razem Wittchenowi uda się uplasować akcje, ale nie po cenie maksymalnej – przewiduje Zych. Ta jego zdaniem wydaje się być zbyt wygórowana. – Zakładane tempo rozwoju spółki w kolejnych latach nie uzasadnia wyceny po cenie maksymalnej – twierdzi zarządzający Quercus TF.

Zych podkreśla, że Wittchen w ostatnich latach rozwijał się dosyć intensywnie, szczególnie jeśli spojrzymy na wskaźnik zysku EBITDA. Przypomina, że spółka miała problemy w 2012 r., kiedy zanotowała stratę. Przeprowadziła jednak restrukturyzację, która zakończyła się sukcesem. – Niewątpliwie wsparciem dla wyników Wittchena w krótkim okresie jest rozszerzenie oferty o produkty mniej luksusowe oraz okazyjna sprzedaż w dyskontach. W długim terminie tego typu zabiegi mogą jednak działać na szkodę Wittchena, ponieważ dotychczas marka ta kojarzyła się głównie z produktami typu premium – uważa Zych. Dodatkowo jego zdaniem utrzymanie wyników, które w tym momencie prezentują się korzystnie, nie będzie możliwe w długim terminie bez zaangażowania znacznych środków na działania marketingowe. – Obecnie Wittchen przeznacza na ten cel zaledwie około 3 proc. obrotów – to zdecydowania za mało – komentuje.

Zarząd spółki dużą nadzieję pokłada w rozwoju e-commerce. 1 mln zł z emisji nowych akcji spółka zamierza przeznaczyć na rozwój internetowej sprzedaży eksportowej, przede wszystkim w Niemczech. Sprzedaż internetowa dała firmie w pierwszym półroczu tego roku 12,2 mln zł przychodów. W analogicznym okresie roku poprzedniego było to 5,9 mln zł. – Sprzedaż w kanale internetowym powinna dalej rosnąć, ale pozostaje pytanie, czy nie odbije się to kosztem sprzedaży w sklepach stacjonarnych – zastanawia się Zych. Detaliści zapisy na akcje spółki mogą składać do 22 października.

tomasz.danelczyk@parkiet.com