– Aktualnie eksport stanowi 25 proc. przychodów, będziemy jednak dążyć do tego, żeby podskoczył do około 50 proc. Obecnie przyglądamy się rynkowi kanadyjskiemu oraz australijskiemu, swoich okazji upatrujemy także w krajach UE – stwierdził prezes. – Nie jest jednak tak, że nie rozwijamy się na rodzimym rynku. Tutaj również pokazujemy dwucyfrowe skoki sprzedaży.

Czas pandemii nie utrudniał działalności firmy, ale też nie wpłynął pozytywnie na jej wyniki. – Pandemia raczej nie zwiększyła popytu na nasze produkty. Trend wzrostu sprzedaży utrzymuje się z innych powodów, jak m.in. rosnąca świadomość klientów czy popularność kwasów omega – oznajmił prezes.

Najwięcej uwagi firma zamierza poświęcić najbardziej dochodowej gałęzi działalności związanej z suplementami dla ludzi. Stanowi ona 75 proc. przychodów Skotanu. – Nasza filozofia zakłada skupienie się najpierw na człowieku, a później na jego otoczeniu. Równolegle zamierzamy rozwijać produkty zarówno dla zwierząt, jak i do gruntów – dodał Kostrzewa. – Trzeba jednak przyznać, że proces akceptacji naszych produktów dla ludzi jest czasochłonny. Problem jest mniejszy przy tych dla zwierząt oraz gleb – podsumował prezes.

W I kwartale producent suplementów osiągnął 3,2 mln zł przychodów, o 22,7 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2020 r. Zysk netto podskoczył o ponad 280 proc. do niemal 0,4 mln zł. Lepsze wyniki zaczynają dostrzegać także inwestorzy. Od początku roku cena akcji podskoczyła o ponad 60 proc., do 2,89 zł za walor. GSU