W centrum tej historii jest 63-letni Włoch, który dla jednych jest wizjonerem, dla innych – bezwzględnym negocjatorem, gotowym wejść w ostry konflikt o wymiarze biznesowym i politycznym.
Kim jest Andrea Orcel, prezes UniCredit
Andrea Orcel urodził się w 1963 r. w Rzymie. Studiował ekonomię i handel na Uniwersytecie La Sapienza, ukończył prestiżowy program MBA w INSEAD. Jego praca dyplomowa dotyczyła... wrogich przejęć przedsiębiorstw. Nazwisko zbudował w Merrill Lynch i UBS, gdzie przez lata doradzał przy największych transakcjach w światowej bankowości. Współpracownicy wspominają człowieka pracującego po kilkanaście godzin dziennie, obsesyjnie skupionego na zadaniach, wymagającego od innych tyle samo, ile od siebie. W mediach finansowych dorobił się przydomków „Cristiano Ronaldo bankowości inwestycyjnej” czy po prostu „króla fuzji”.
Jego kariera mogła zakończyć się spektakularnym fiaskiem, gdy w 2018 r. miał zostać prezesem hiszpańskiego Banco Santander. Tuż przed objęciem stanowiska rada banku niespodziewanie wycofała ofertę, tłumacząc to zbyt wysokimi kosztami jego wynagrodzenia. Orcel pozwał Santander i po kilkuletnim procesie wygrał – sąd przyznał mu 68 mln euro odszkodowania.
Jakie ambicje dla UniCredit ma jego szef
Kiedy w 2021 r. objął stery UniCredit, nie rzucił się od razu na wielkie przejęcia, co było przecież jego specjalizacją. Najpierw odbudował rentowność banku i zaufanie inwestorów. Dopiero potem rozpoczął realizację znacznie ambitniejszego planu – budowy prawdziwie paneuropejskiej grupy bankowej. Najpierw zwiększył zaangażowanie w greckim Alpha Bank, później przejął cyfrowy Aion Bank i platformę Vodeno, dzięki czemu UniCredit wrócił m.in. do Polski. Następnie próbował przejąć Banco BPM, trzeci co do wielkości bank we Włoszech.
To właśnie ta transakcja pokazała, że największą przeszkodą w konsolidacji europejskiej bankowości jest dziś polityka. Rząd premier Giorgii Meloni wykorzystał przepisy o tzw. golden power, nakładając na UniCredit szereg warunków, m.in. dotyczących działalności w Rosji i utrzymania określonej skali finansowania włoskiej gospodarki. Orcel otwarcie przyznał później, że przy takich ograniczeniach szanse na powodzenie transakcji spadły do zaledwie 20 proc., a kilka tygodni później wycofał ofertę.
Zamiast uznać porażkę, skierował uwagę na Niemcy. Przejęcie Commerzbanku określił jako „test dla Europy” – sprawdzian, czy Unia Europejska rzeczywiście wierzy w jednolity rynek usług finansowych, czy nadal będzie bronić narodowych czempionów. Większość szefów banków mówi o potrzebie paneuropejskiej konsolidacji. On postanowił ją przeprowadzić – nawet jeśli oznacza to otwarty spór z rządami dwóch największych gospodarek strefy euro.