DAX, czyli główny indeks giełdy we Frankfurcie, tracił nawet prawie 2 proc. w reakcji na to, że Bundestag nie zatwierdził Friedricha Merza w pierwszym głosowaniu na nowego kanclerza Niemiec. Co prawda po południu skala spadków na giełdzie frankfurckiej wyhamowała, ale niepewność polityczna może znów dać się we znaki niemieckim aktywom.
Wtorkowe odrzucenie kandydatury na kanclerza już w pierwszym głosowaniu to pierwszy taki przypadek w powojennej historii Niemiec. Merz, przywódca centroprawicowego bloku CDU/CSU, niedawno podpisał umowę koalicyjną z socjaldemokratyczną partią SPD. Ta koalicja powinna dysponować 328 głosami w Bundestagu, więc Merz był przekonany, że wybór na kanclerza będzie dla niego tylko formalnością. Za Merzem opowiedziało się jednak tylko 310 deputowanych, czyli o 6 mniej od wymaganej większości. Głosowanie było tajne, więc nie wiadomo, kto oddał głos przeciwko Merzowi i jaką motywacją się kierował. Możliwe, że przeciw jego kandydaturze zagłosowali niektórzy deputowani CDU/CSU, którym nie spodobało się to, że Merz doprowadził wcześniej do poluzowania tzw. hamulca fiskalnego. W drugim, przeprowadzonym późnym popołudniem, tajnym głosowaniu Merz zdobył już poparcie 325 deputowanych i został oficjalnie wybrany na kanclerza.
Inwestorzy liczyli na to, że Merz jako kanclerz doprowadzi do fiskalnego pobudzenia wzrostu gospodarczego. Co prawda Niemcom udało się w pierwszym kwartale uniknąć technicznej recesji, ale gospodarka RFN balansuje na krawędzi recesji od końcówki 2022 r., a prognozy nie są dla niej optymistyczne. Niemcy mierzą się zarówno ze swoimi problemami strukturalnymi, jak i ze skutkami wojen handlowych wszczętych przez USA. Agencja Moody’s przedstawiła we wtorek prognozę mówiącą, że niemiecki wzrost PKB będzie w 2025 r. zerowy. Szybciej od Niemiec mają się rozwijać m.in. Francja i Włochy, których gospodarki mogą się powiększyć po 0,5 proc.
We wtorek opublikowano odczyt wskaźnika PMI mierzącego koniunkturę w niemieckim sektorze usług. Spadł on z 50,9 pkt w marcu do 49 pkt. (Każdy odczyt PMI poniżej poziomu 50 pkt sugeruje recesję w danym sektorze.). Tymczasem PMI dla branży usługowej strefy euro zniżkował tylko z 51 pkt do 50,1 pkt, czyli nadal wskazywał na ekspansję.
– Wzrost gospodarczy w strefie euro spowolnił na początku drugiego kwartału, po ożywieniu w pierwszych trzech miesiącach roku. Sektor usług, który odgrywa kluczową rolę, w kwietniu praktycznie stanął w miejscu. Chociaż produkcja przemysłowa niespodziewanie wzrosła, nie wystarczyło to, aby zapobiec ogólnemu spowolnieniu wzrostu – twierdzi Cyrus de la Rubia, główny ekonomista Hamburg Commercial Banku, czyli instytucji uczestniczącej w przeprowadzaniu badań PMI w Europie.
Tymczasem wskaźnik PMI dla chińskiego sektora usług (liczony przez firmę Caixin) spadł z 51,9 pkt w marcu do 50,7 pkt w kwietniu. Znalazł się on najniżej od siedmiu miesięcy. Do jego spadku mocno przyczyniła się niepewność związana z wojną handlową.
„Zgodnie z nieoficjalnymi dowodami zakłócenia w handlu towarami spowodowane nowymi taryfami negatywnie wpłynęły na niektórych dostawców usług w kwietniu, co doprowadziło do najwolniejszego wzrostu ogólnej liczby nowych zleceń od 28 miesięcy” – wskazują analitycy firmy Caixin.