Amerykański rynek akcji wchodzi w okres największej przedwyborczej zmienności. Tak przynajmniej sugerują dane historyczne, statystyki sięgające 1944 r. O ile w sierpniu, w roku wyborczym, dewiacja standardowa sięga średnio 12,6 dla miesięcznej stopy zwrotu indeksu S&P 500, to we wrześniu wzrasta do 13,6, w październiku do 15,7, a w listopadzie do 20,1. Im ona wyższa, tym częściej zdarzają się gwałtowne ruchy tego indeksu – zarówno zwyżki, jak i spadki. Ostatnie miesiące poprzedzające wybory prezydenckie w USA zwykle też przynoszą słabe stopy zwrotu inwestorom. O ile w sierpniu, w roku wyborczym, S&P 500 zyskiwał średnio od 1944 r. 1,25 proc., to we wrześniu spadał o 0,51 proc., w październiku zniżkował o 0,45 proc., by w listopadzie zyskiwać 1,31 proc.

Wyścig się zaostrzy

Jak dotąd zawirowania związane z kampanią wyborczą w USA nie miały zbyt dużego negatywnego wpływu na giełdę. Amerykańskie indeksy rosły zarówno wtedy, gdy w sondażach prowadził były prezydent Donald Trump, jak i po tym, gdy na prowadzenie w sondażach wyszła wiceprezydent Kamala Harris. Dane historyczne wskazują jednak, że zwykle lipiec i sierpień są dobrymi miesiącami dla giełd w roku wyborczym. Niepewność zaczyna się mocniej dawać inwestorom we znaki, im bliżej jest do wyborów.

– Październik przynosił o 35 proc. wyższą zmienność niż średnio pozostałe miesiące roku. Lipiec i sierpień w roku wyborczym zwykle natomiast są dobrymi miesiącami, gdyż wtedy kandydaci koncentrują się na składaniu obietnic wyborczych, a obie partie mają wtedy swoje konwencje – twierdzi Sam Stovall, główny strateg inwestycyjny firmy CFRA Research.

– Od 1927 r. S&P 500 doświadczał większej zmienności w miesiącach przedwyborczych, jeśli kandydat partii rządzącej przegrywał wyścig do Białego Domu. Być może odzwierciedlało to niepewność związaną ze zmianą polityki. Jeśli jednak kandydat partii sprawującej władzę wygrywał, to zmienność spadała przed wyborami i lekko rosła po nich – przypomina Thomas Poullaouec, strateg z firmy T. Rowe Price. Zaznacza jednak, że ten rok wyborczy mocno się różni od poprzednich i stare schematy mogą się tym razem nie sprawdzić.

Mimo obecnego prowadzenia przez Harris w sondażach wyścig wyborczy może okazać się bardzo wyrównany. Ostrzegał przed tym demokratów m.in. były prezydent Barack Obama. Kandydaci dopiero mają przed sobą debaty, a wiele czynników może wpłynąć na ich szanse wyborcze. Wpływ na rynki będą miały również oczekiwania co do polityki Fedu. O ile inwestorzy uznali już, że wrześniowa obniżka stóp jest już przesądzona, to bardziej niepewne są kolejne kroki Fedu.

Spółki na celowniku

Stratedzy tworzą koszyki spółek, które mogą szczególnie mocno zyskiwać w przypadku zwycięstwa danego kandydata. Na przykład w koszyku stworzonym przez Goldmana Sachsa na wypadek zwycięstwa Harris spółki z branży energetyki odnawialnej mają 40 proc. wagi, a w koszyku na wypadek zwycięstwa Trumpa 30 proc. wagi mają spółki, które skorzystają z deregulacji.

Inwestorzy liczą na rajd obligacji po Jackson Hole

Liczba kontraktów na amerykańskie obligacje rządowe sięgnęła rekordowo wysokiego poziomu tuż przed rozpoczynającym się w czwartek sympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole. Według agencji Bloomberga i danych CME sięgnęła ona prawie 23 mln ekwiwalentów obligacji dziesięcioletnich. Zmiana rentowności amerykańskich dziesięciolatek o 1 punkt bazowy niesie więc ze sobą ryzyko wyceniane na 1,5 mld USD.

Wzrost liczby tych kontraktów jest mocno związany z oczekiwaniami inwestorów, że Jerome Powell, szef Fedu, da w piątek wskazówki inwestorom dotyczące cięcia stóp procentowych. Rynek już wiele tygodni temu uznał, że obniżka stóp we wrześniu jest przesądzona i oczekuje od Powella potwierdzenia tego oraz sugestii dotyczących tego, jak stopy będą zmieniane w kolejnych miesiącach. W środę po południu barometr CME FedWatch dawał 44,5 proc. szans na to, że główna stopa procentowa Fedu po grudniowym posiedzeniu będzie w przedziale 4,25–4,50, 29,7 proc. szans, że sięgnie 4,50–4,75 proc., 22,1 proc., że zejdzie do 4–4,25 proc., a 3,6 proc., że zostanie obniżona do 3,75–4 proc. Obecnie jest ona w przedziale 5,25–5,5 proc.

W środę po południu rentowność rządowych amerykańskich obligacji dziesięcioletnich wynosiła 3,8 proc., czyli była bliska rocznego dołka. W szczycie z października 2023 r. przekraczała 5 proc. Jeszcze w czerwcu była natomiast zbliżona do poziomu 4,5 proc. HK