To rozwiązanie w amerykańskim prawodawstwie pomaga zrozumieć jeden z nielicznych jasnych punktów w gospodarce Obamy – boom na produkcję gazu łupkowego i w coraz większym stopniu ropy. USA znalazły się w ubiegłym roku na 159. miejscu pod względem wzrostu PKB. Jednak jeżeli chodzi o produkcję gazu ziemnego, są dziś numerem jeden.
Po części to efekt korzystnych uwarunkowań geologicznych, choć wiele innych krajów ma podobnie obfite zasoby gazu. Amerykanie są również liderem, jeżeli chodzi o szczelinowanie i wiercenia poziome. Jednak te technologie są dziś znane na całym świecie. Prawdziwą przewagę dali Ameryce drobni przedsiębiorcy, którzy na własne ryzyko dokonywali wielu próbnych odwiertów na prywatnej ziemi. Byli w stanie wykupić licencję na eksploatację ropy, gazu i minerałów od prywatnych właścicieli, a jednocześnie zebrali dość danych geologicznych, by rozpocząć produkcję na skalę komercyjną.
Tymczasem Europa siedzi na 18 bln m sześc. gazu łupkowego, ale pozostaje zależna od importu z Rosji. Rządy Francji i Bułgarii zakazały szczelinowania, powołując się na wątpliwe argumenty ekologiczne, co nie spowodowało żadnej reakcji opinii publicznej. Zapewne byłoby inaczej, gdyby francuscy farmerzy mogli zarobić na bogactwach zgromadzonych pod ich gruntami.
Kraje takie jak Polska i Wielka Brytania chcą wykorzystać swój potencjał łupkowy. Jednak w obu państwach brak prywatnej własności minerałów opóźnia poszukiwania i produkcję.
W 2008 r. amerykańska firma Cuadrilla Resources dostała licencję na eksplorację ok. 297 tys. akrów w brytyjskim hrabstwie Lancashire. Od tego czasu zakończyła testy, wynegocjowała umowy z właścicielami ziemi, sporządziła plan inwestycyjny i zyskała zezwolenia, niezbędne, by móc się ubiegać o licencję na komercyjną produkcję gazu. Końcowe negocjacje zajmą przynajmniej rok, a rozpoczną się w połowie 2013 r.
W Polsce Exxon Mobil zrezygnował z dużej regionalnej koncesji, bo dwa próbne odwierty nie spełniły jego oczekiwań. Tak dużej firmie może się nie opłacać dokonywanie wielu odwiertów w Polsce, podczas gdy gdzie indziej czekają bardziej zaawansowane i pozbawione ryzyka projekty. Jednak mniejsze firmy mogą się okazać bardziej odważne i nieco uważniej przyjrzeć się strukturze geologicznej – jeżeli tylko dostaną prawo własności do kryjących się pod ziemią zasobów.
Za jakiś czas zapewne nawet Francuzi zdadzą sobie sprawę z utraconych możliwości i zniosą zakaz szczelinowania. Jednak głębsza lekcja płynąca z tego przypadku jest taka, że rewolucje nie biorą się z rządowych nakazów i prognoz, ale z połączenia indywidualnego ryzyka i prywatnej własności. Europa skorzystałaby, gdyby przychylniejszym okiem spojrzała na jedno i drugie.
tłum. tk
©2012 Dow Jones & Company, Inc. All Rights Reserved
To subscribe to The WSJ Europe: www.wsjeuropesubs.com