Reklama

Duńczycy okopują się. Będą bronić 200-letniego systemu hipotecznego

Dania będzie broniła swojego systemu hipotecznego tak samo jak Mario Draghi, szef Europejskiego Banku Centralnego, wspólnej waluty. A więc przy użyciu wszystkich dostępnych środków

Aktualizacja: 15.02.2017 07:25 Publikacja: 11.02.2013 12:03

Duńczycy okopują się. Będą bronić 200-letniego systemu hipotecznego

Foto: Fotorzepa, Przemysław Wierzchowski pw Przemysław Wierzchowski

Wrogiem Danii w tym przypadku jest Bazylea, a ściślej rezydujący tam komitet nadzoru bankowego, który narzucił bankom surowsze reguły płynnościowe. Margrethe Vestager, szefowa duńskiego resortu gospodarki, powiedziała, że jej rząd jest rozczarowany tym, iż jego postulaty zostały zignorowane.

Duńczycy zabiegają, aby ich sprawdzony, jak podkreślają, model finansowania zakupu domów nie został starty z powierzchni ziemi. - To dla nas kluczowe zagadnienie – zapewnia Vestager. Podkreśla, że duński system przetrwał każdy szok jaki sobie tylko można wyobrazić, jest niesamowicie tani, stabilny i godny zaufania.

Stawka jest wysoka, gdyż wartość rynku obligacji zabezpieczonych kredytem hipotecznym w Danii szacowana jest na 600 miliardów dolarów, co w relacji do liczby ludności jest światowym rekordem.  Dania ma ocenę wiarygodności kredytowej na poziomie AAA, a tamtejsze banki spełniają wymogi płynnościowe dzięki temu, że trzymają obligacje zabezpieczone pożyczkami hipotecznymi. Komitet Bazylejski chce, aby papiery te były stosowane w ograniczonym zakresie mimo, że mają wyższy rating niż ponad połowa państw strefy euro. Bazylea może spowodować, że duńskie banki będą w większym stopniu polegać na długu rządowym.

Dania nie ma swojego przedstawiciela w 27-osobowym Komitecie Bazylejskim i uważa, że to gremium ignoruje lekcje z kryzysu zadłużeniowego.  Dzięki dyscyplinie finansowej dług publiczny Danii stanowi około połowy średniej w eurolandzie. Oznacza to, że na rynku  walorów skarbowych nie ma wystarczającej ilości papierów aby możliwe było  pokrycie braków płynnościowych zgodnie z wymogami Bazylei.  Według szacunków Nykredit, największego w Europie emitenta obligacji zabezpieczonych pożyczkami hipotecznymi, na rynku powstanie dziura rzędu 200 miliardów koron (36 miliardów dolarów).

- Ostatnie oświadczenie Bazylei wciąż bardzo  koncentruje się na emitencie, a nie na obiektywnych cechach (obligacji-red.) – ma pretensje  Vestager. Gdyby duńskie banki musiały się dostosować do reguł bazylejskich musiałyby sprzedać obligacje hipoteczne, wywindować koszty finansowania domów, a wstrząsy przez to spowodowane odczułaby cała gospodarka, ostrzega Steen Bocian, szef działu analiz w Danske Bank, największym kredytodawcy w Danii.

Reklama
Reklama

Rząd Danii domaga się, aby obligacje hipoteczne, które przetrwały wojny napoleońskie i upadek rządu w 1813 r. uzyskały ten sam status płynnościowy co papiery skarbowe. Bezpieczeństwo tych walorów  kwestionuje  jednak nie tylko Bazylea. Moody's Investors Service zwraca uwagę, że nawet roczne papiery są wykorzystywane do finansowania  20-letnich kredytów hipotecznych. Duńskie banki kontrują, że zmiana oprocentowania jest przenoszona na pożyczkodawców, a emitent bierze na siebie odleglejsze w czasie ryzyko niewypłacalności.

Gospodarka światowa
Trump reaguje na decyzję Sądu Najwyższego ws. ceł. „Mogę zrobić, co tylko chcę”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka światowa
Christine Lagarde ustąpi przed końcem kadencji? Jest odpowiedź szefowej EBC
Gospodarka światowa
Sąd Najwyższy uznał cła Donalda Trumpa za nielegalne
Gospodarka światowa
Amerykański PKB niższy od prognoz
Gospodarka światowa
Giorgia Meloni: najbardziej pragmatyczna szefowa rządu w Europie?
Gospodarka światowa
Akcje Amazonu znalazły się pod presją
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama