Ustawa dotycząca SAFE, unijnego instrumentu finansowego, w ramach którego Polska ma otrzymać 43,7 mld euro (ok. 180 mld zł) niskooprocentowanej (na ok. 3 proc.) pożyczki na wzmocnienie swojego potencjału obronnego, trafiła na biurko prezydenta Karola Nawrockiego 27 lutego. Prezydent miał czas do 20 marca na jej podpisanie, zawetowanie lub skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego. Tymczasem do Sejmu wpłynął już prezydencki projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych, realizujący „Polski SAFE 0 proc.”.
Wątpliwości głowy państwa i kontrpropozycja
W środę 4 marca prezydent Karol Nawrocki oraz prezes NBP Adam Glapiński przedstawili kontrpropozycję dla unijnego programu SAFE – tzw. polski SAFE 0 proc.
– Mamy dla Polski korzystną, bezpieczną, suwerenną i efektywną alternatywę dla SAFE, która nie będzie się wiązała z żadnymi odsetkami finansowymi, a będzie dawała m.in. elastyczność w wyborze sprzętu – zapowiedział podczas konferencji prasowej prezydent Karol Nawrocki. Jak wyjaśniał, nie podjął jeszcze decyzji ws. poparcia dla ustawy o SAFE – mówił Nawrocki, zapewniając jednocześnie, że ze względu na stabilność rozwoju polskich sił zbrojnych oraz kwestie finansowe i prawne polski SAFE 0 proc. jest lepszy niż europejski SAFE.
Tymczasem program SAFE 0 proc. spotyka się z ostrą krytyką rządzących: premier Tusk nazwał go „ekonomiczną bombą zegarową”, podkreślając przede wszystkim wątpliwości dotyczące finansowania programu przy wskazanym przez szefa NBP zadłużeniu Narodowego Banku Polskiego. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ostrzegł z kolei przed „izolacją od UE i rynków”, a Ministerstwo Finansów (np. w analizie MF z 10 marca) wskazuje na ryzyko utraty ratingu (spadek z A- do BBB+) i inflacji powyżej 10 proc.