Reklama

W polskich eksporterów uderzą kłopoty Niemiec, chińskie cła i Trump

Niemieckie firmy pracują na pół gwizdka i tną zamówienia dla poddostawców z Polski. Unijna wojna na cła z Chinami, a w perspektywie także z USA, najmocniej poobija polski przemysł motoryzacyjny.

Publikacja: 13.11.2024 06:00

Niemal kompletnie uzależniony od eksportu polski przemysł motoryzacyjny już w pierwszej połowie 2024

Niemal kompletnie uzależniony od eksportu polski przemysł motoryzacyjny już w pierwszej połowie 2024 roku zmniejszył produkcję, eksport i zatrudnienie. Fot. AdobeStock

Foto: Krisztian Bocsi

Pogłębiające się problemy niemieckiej gospodarki niekorzystnie odbiją się na polskim eksporcie, którego przeszło jedna czwarta trafia właśnie do Niemiec. Polskie firmy dostarczające komponenty i podzespoły do produkcji w niemieckich fabrykach, już wcześniej zmuszone do ograniczenia dostaw, będą musiały je redukować jeszcze mocniej. To dlatego, że produkcja w Niemczech słabnie.

Najgorzej od 15 lat

Jak podał w poniedziałek renomowany monachijski ifo Institute, gospodarka niemiecka jest coraz mocniej dotknięta brakiem zamówień. W październiku 41,5 proc. firm zgłosiło ich brak, w porównaniu z 39,4 proc. w lipcu. To najwyższy poziom od kryzysu finansowego w 2009 r. – Brak zamówień nadal utrudnia rozwój gospodarczy w Niemczech. Prawie żadna branża nie została oszczędzona – mówi Klaus Wohlrabe, szef działu badań w ifo. Największe kłopoty ma sektor produkcyjny, gdzie zamówienia stopniały o prawie połowę, w usługach zmniejszyły się o niemal jedną trzecią, na brak zleceń narzeka transport.

Z ostatniego komunikatu GUS dotyczącego obrotów handlowych z zagranicą wynika, że w pierwszych ośmiu miesiącach 2024 r. polski eksport do Niemiec zmalał w ujęciu rok do roku o 6,5 proc. do niespełna 62 mld euro, a udział niemieckiego rynku w całości polskiego eksportu stopniał do 27 proc. z 28,2 proc. rok temu.

Mocno na to wpływa pogarszająca się sytuacja w niemieckim przemyśle motoryzacyjnym, z którym związanych jest najwięcej producentów w Polsce. Według firmy doradczej AutomotiveSuppliers.pl, niemieckie fabryki odbierają ponad jedną trzecią eksportu polskiej motoryzacji, a w pierwszym półroczu 2024 r. jej sprzedaż do zachodniego sąsiada warta 8,1 mld euro skurczyła się o 13 proc. w porównaniu z rokiem wcześniej.

Tymczasem ifo podaje, że w październiku klimat biznesowy w niemieckim sektorze automotive kolejny raz się pogorszył. – Zaostrzająca się konkurencja, zwłaszcza spoza Europy, wydaje się coraz bardziej odbijać na niemieckim przemyśle motoryzacyjnym. Kryzys w niemieckim przemyśle samochodowym trwa – mówi ekspertka branżowa ifo Anita Wölfl. Na brak zamówień cierpi ponad 44 proc. niemieckich producentów, pogorszyły się ich oczekiwania eksportowe, a gorzej było tylko podczas pierwszej fali pandemii koronawirusa wiosną 2020 r.

Reklama
Reklama

Niemal kompletnie uzależniony od eksportu polski przemysł motoryzacyjny już w pierwszej połowie tego roku zmniejszył produkcję, eksport i zatrudnienie. Wyniki pogarszają się nawet tam, gdzie perspektywy wzrostu miały być największe. W dół idzie bowiem produkcja i eksport akumulatorów litowo-jonowych. Choć fabryka LG Energy Solutions pod Wrocławiem wywindowała nas na pozycję drugiego po Chinach eksportera baterii na świecie, to sytuacja się odwróciła, gdy spadł popyt na samochody elektryczne. Po ubiegłorocznym wzroście eksportu baterii o 22 proc. do 10,9 mld euro, ich eksport w pierwszym półroczu 2024 r. zmalał o ponad połowę.

Cła uderzą w branżę

Jak podało Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych, zwiększa się liczba firm przewidujących spadki produkcji, ich problemy pogłębia niska rentowność. Zmalała produkcja i eksport samochodów osobowych. Według Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego od stycznia do sierpnia 2024 r. roczny spadek wyniósł 15,4 proc., a w sierpniu, sięgnął 57,3 proc. Dla porównania, po pierwszych siedmiu miesiącach produkcja malała o niecałe 11 proc., po sześciu – zaledwie o 0,3 proc., a skumulowane dane miesiąc wcześniej jeszcze pokazywały wzrost.

Sytuacja w branży w Polsce może się pogorszyć wskutek nasilającej się wojny celnej między Unią Europejską a Chinami, do których trafiają auta z niemieckich fabryk, zaopatrywanych z Polski w komponenty. Kolejnym problemem byłby ekonomiczny konflikt ze Stanami Zjednoczonymi. Perspektywa wprowadzenia wysokich ceł na europejskie samochody już była kartą przetargową w negocjacjach USA z UE podczas pierwszej prezydentury Donalda Trumpa. Wiosną 2018 r. groził on cłami na auta z UE, gdy ta chciała działań odwetowych w reakcji na zapowiedziane przez amerykańską administrację wprowadzenie ceł na import stali i aluminium. Trump zarzucił jednocześnie UE, że blokuje sprzedaż amerykańskich samochodów w Europie.

Decyzji o cłach na auta spodziewano się ponownie w maju 2019 r. Trzy miesiące wcześniej ukazał się raport amerykańskiego sekretarza handlu, według którego import samochodów może stanowić zagrożenie dla amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego, a w konsekwencji – dla bezpieczeństwa narodowego.

Gospodarka krajowa
Duże hamowanie tempa wzrostu płac. Nowe dane GUS
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka krajowa
SAFE tańszy niż polski dług?
Gospodarka krajowa
Polski konsument coraz częściej może i wydawać, i oszczędzać
Gospodarka krajowa
Donald Tusk: To będzie rok turboprzyspieszenia. Za 5-6 lat dogonimy Wielką Brytanię
Gospodarka krajowa
Rynek LPG ma duże znaczenie dla polskiej gospodarki
Gospodarka krajowa
Nie jesteśmy od przejmowania steru. Jesteśmy od ostrzegania przed mieliznami
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama