Dzięki temu do zaledwie 1,1 proc. zmniejszył się dystans dzielący indeks największych i najbardziej płynnych spółek od ubiegłotygodniowego rekordu hossy (2693 pkt w cenach zamknięcia).

Taki rozwój wydarzeń to konsekwencja dzisiejszej poprawy nastrojów inwestorów w Europie Zachodniej. Tam optymistycznie przyjęto m.in. wyniki amerykańskiego giganta bankowego Citigroup, który w III kwartale zarobił 2,15 mld USD wobec straty na poziomie 3,24 mld USD rok temu.

Inwestorzy są o tyle wyczuleni na wyniki amerykańskich banków, że analitycy ostrzegali ostatnio, iż sektor ten ciągle odczuwa skutki złych długów spowodowanych przez kryzys na rynku nieruchomości.

Sezon publikacji wyników spółek w USA także w kolejnych dniach i tygodniach będzie jednym z głównych czynników decydujących o nastrojach na giełdach (poprzednio, w kwietniu i lipcu rosnące zyski firm wyraźnie zachęcały inwestorów do kupowania akcji, co przekładało się również na silne fale wzrostowe na GPW). W tym tygodniu rezultaty za III kwartał ma podać ponad jedna trzecia firm z indeksu Dow Jones i ponad jedna piąta z S&P 500.

Inwestorów na duchu podtrzymały również najnowsze doniesienia z amerykańskiego rynku nieruchomości. Indeks NAHB obrazujący nastroje wśród firm budowlanych zdecydowanie poszedł w górę, do poziomu najwyższego od czterech miesięcy.

Tego samego nie da się niestety powiedzieć o danych o produkcji przemysłowej w USA. Wrześniowa produkcja zmalała o 0,2 proc. m/m, podczas gdy ekonomiści spodziewali się wzrostu o tyle samo. To sprawiło, że w ujęciu rok do roku dynamika produkcji kontynuuje spadek widoczny już od wiosny (we wrześniu wyniosła 5,4 proc.). Być może gdyby nie te informacje, WIG20 zakończyłby sesję na jeszcze wyższym poziomie.