Lotos pochwalił się, że w styczniu zwiększył przerób ropy naftowej o 11 proc. r/r do 786 tys. ton, co jest rekordem jeśli chodzi o początek roku w historii zakładu. To konsekwencja realizacji, wartego 1,428 mld euro,  programu 10+, który spółka rozpoczęła w 2005 r. Realizacje programu zakończono w marcu 2011 r., jednak pełne uruchomienie mocy przerobowych było możliwe dopiero w styczniu 2012 r.

 

- Rafineria, która przerabiała 6 mln ton ropy, z dnia na dzień musiała zacząć przetwarzać o 3 mln więcej - powiedział w wywiadzie dla „Parkietu", Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu.

 

Uruchomianie całej instalacji wiązało się z włączeniem wszystkich tych instalacji do ruchu i stworzyło problemy dla płynności, spółka musiała posiłkować się pożyczką bankową. Wydaje się, że najtrudniejszy i najbardziej ryzykowny moment rozruchu nowych mocy rafineryjnych Lotos już za sobą, co pokazują styczniowe poziomy przerobu.

 

– Nasze instalacje produkcyjne pracowały w styczniu pod bardzo wysokim jak na ten okres obciążeniem, przerobiliśmy ponad 10 proc. ropy więcej w porównaniu do ubiegłego roku. W sumie przerabialiśmy prawie tysiąc sto ton surowca na godzinę – poinformował Marek Sokołowski, wiceprezes zarządu, dyrektor ds. produkcji i rozwoju Grupy Lotos.