Ostatnia przedświąteczna sesja na warszawskiej giełdzie zapowiadała się znów nerwowo. Ze środy na czwartek Donald Trump w kolejnym wystąpieniu podkreślił, że wojna na Bliskim Wschodzie będzie nadal trwała, a za odblokowanie Cieśniny Ormuz powinni się wziąć sojusznicy Stanów Zjednoczonych. To wystarczyłoby szybko zapomnieć o środowym optymizmie rynkowym i wrócić do nerwowych ruchów.
W efekcie znów mieliśmy wyraźne podbicie notowań ropy naftowej, mocną przecenę w Azji i spadkowe otwarcie dnia na giełdach europejskich. WIG20 w pierwszych minutach handlu tracił około 1,5 proc., a życia nie ułatwiał mu też mocniejszy dolar.
GPW wybroniła się przed spadkami
Podaż nie poszła jednak za ciosem i w miarę upływu czasu sytuacja na rynku zaczęła się nieco stabilizować. W połowie dnia WIG20 był już tylko na nieznacznym minusie. Otworzyła się więc realna szansa na to, aby nasz główny indeks powalczył nawet o to, by wyjść nad kreskę. Pod koniec dnia rękę wyciągnęli do nas Amerykanie, którzy neutralnie rozpoczęli dzień, chociaż jeszcze rano kontrakty terminowe wskazywały na wyraźne cofnięcie. To dodało animuszu inwestorom w Warszawie i tym samym na ostatniej prostej na GPW zawitał kolor zielony. Ostatecznie WIG20 zyskał na wartości 0,9 proc.
Czytaj więcej
W rejonie silnego wsparcia technicznego WIG20, tj. w strefie 3105-3115 pkt., popyt wreszcie o sobie przypomniał. Ale to jeszcze za mało.
W drugiej części dnia nieco uspokoiła się sytuacja na rynku ropy naftowej. Nie zmienia to jednak faktu, że byliśmy w czwartek wyraźnie wyżej niż w środę. Wycena odmiany WTI oscylowała w okolicach 110 USD za baryłkę. Powód? Niepotwierdzone plotki na temat tego, że Iran wspólnie z Omanem opracowuje protokół regulujący przepływ statków przez Cieśninę Ormuz.
Czwartkowa sesja była kwintesencją tego, z czym teraz mamy do czynienia na rynku. Strach jest przeplatany nadziejami, a sytuacja potrafi się diametralnie zmienić nawet w trakcie jednej sesji. Do handlu wracamy we wtorek. Co do tego czasu się wydarzy? Biorąc pod uwagę szaleństwa Donalda Trumpa, chyba nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. Tym bardziej więc inwestorom przyda się chwila wytchnienia.