Reklama
Rozwiń
Reklama

Czy silny dolar ma tylko dobre strony

W ostatnich dniach rozpoczęła się kolejna fala umocnienia dolara na świecie, która ma bardzo duże szanse sprowadzić jego notowania względem euro w pobliże parytetu, czyli poziomu niewidzianego od końca 2002 r.
Krzysztof Stępień, analityk, KBC TFI

Krzysztof Stępień, analityk, KBC TFI

Foto: Archiwum

Przeszło 20-proc. zwyżka amerykańskiego pieniądza względem głównych walut na świecie nie robiła do tej pory większego wrażenia na inwestorach giełdowych. Wręcz można powiedzieć, że była odczytywana pozytywnie. W świadomości inwestorów wiązała się mniej z perspektywą podniesienia kosztu pieniądza w USA, a bardziej z wprowadzeniem ilościowego luzowania na Starym Kontynencie, które ma pobudzić europejską gospodarkę. Równocześnie silny dolar sprzyjał przecenie towarów, a to zbijało inflację i pomagało bankom centralnym kontynuować ultraliberalną politykę monetarną. Do tego spadek walut wobec dolara traktowano jako dodatkowe wsparcie dla państw doświadczających tego zjawiska poprzez mechanizm bardziej konkurencyjnego eksportu. W ostatnich tygodniach mogliśmy to obserwować w Europie – w skali ostatnich trzech miesięcy akcje podrożały praktycznie w takiej samej skali, co spadło euro. Trudno o bardziej dobitny dowód na sztuczność tegorocznej zwyżki cen walorów na Starym Kontynencie.

Wiosenna promocja -50% na Parkiet.com z NYT!

Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.

Kliknij i poznaj warunki

Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama