Reklama

Nawet hossa musi kiedyś złapać oddech

Ustanowienie nowych szczytów hossy przez główne indeksy akcji na Wall Street, w czasie pierwszej marcowej sesji, spowodowało, że amerykańscy inwestorzy znowu uwierzyli w swoją szczęśliwą gwiazdę.
Jarosław Niedzielewski, zarządzający funduszami Investors TFI

Jarosław Niedzielewski, zarządzający funduszami Investors TFI

Foto: Archiwum

Po kilku tygodniach wahań nastrojów wskaźniki optymizmu poszybowały, a relacja rynkowych „byków" do „niedźwiedzi" zrównała się z poziomami z lipca, września i listopada ubiegłego roku.

Takie pokazy jednomyślności kończyły się wejściem rynku w dwu-trzytygodniowy okres korekty, która jak już dziś wiemy rozpoczęła się w ubiegłym tygodniu. Choć po ostatnim rajdzie na europejskich parkietach pokłady optymizmu wśród zarządzających ze starego kontynentu muszą być jeszcze większe niż w USA, to indeksy w Paryżu i we Frankfurcie kontynuowały marsz w górę, mimo pierwszych sygnałów słabości ze strony amerykańskiej giełdy. Dopiero we wtorek nastąpiła zmiana. Nic jednak nie wskazuje na to, że obecne spadki staną się czymś więcej niż tylko złapaniem oddechu przez rozpędzoną hossę. Przynajmniej dopóki inwestorzy i analitycy nie wymyślą lepszego powodu do spadków niż oczekiwanie na podwyżki stóp przez Fed. Mający podobne źródło niepokój nie zatrzymał trendu wzrostowego w 2013 roku i nie zrobi tego teraz. Co innego perspektywa pogorszenia się zysków w spółkach, fali zwolnień, ograniczenia konsumpcji lub zatrzymania inwestycji w gospodarce, ale te zagrożenia nie są jeszcze tematem komentarzy.

Teraz kwartalna e‑prenumerata z rabatem 34%!

Obserwuj świat finansów i bądź gotowy na codzienne decyzje biznesowe.

Subskrybuj i zyskaj dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie w "Parkiecie".

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama