Nadeszła godzina próby dla siły i trwałości ostatniej fali hossy. Jednak nie wszystkie rynki zostały potraktowane w ten sam sposób. W przypadku indeksu Nasdaq czy polskich indeksów grupujących małe i średnie spółki korekta jest praktycznie niezauważalna, szczególnie biorąc pod uwagę skalę wakacyjnych zwyżek. Dla giełd w Paryżu czy we Frankfurcie oraz na wielu rynkach wschodzących ostatni cios okazał się nieco bardziej bolesny, ale generalnie nic wielkiego się nie stało. Większość dorobku z ostatnich dwóch miesięcy została zachowana. Gorzej wyglądają rynki akcji we Włoszech, Japonii czy nasz nieszczęsny WIG20, który jest już klasą samą dla siebie w emanowaniu słabością. Za głównego winowajcę spadków z ostatnich dni uznano oczywiście banki centralne, które albo rozczarowywały inwestorów, jak Europejski Bank Centralny, nie robiąc nic, albo groziły podwyżką stóp, jak przedstawiciele Fedu. Pamiętna, piątkowa sesja, gdy indeksy na Wall Street zaliczyły największe tąpnięcie od panicznej wyprzedaży po brytyjskim referendum, rzeczywiście miała prawo zmrozić inwestorów. Wysokie obroty, szerokość spadków, nagły wzrost zmienności po dłuższej chwili spokoju, to wszystko sugerowało, że korekta szybko się nie skończy, choć trudno było ocenić jej potencjalną głębokość.
Zresztą niewiele się od tego czasu zmieniło. Co prawda na niektórych rynkach indeksy zdołały się podnieść, a indeks Nasdaq 100, dzięki premierze nowych telefonów Apple'a, zdołał w poniedziałek (na chwilę) ustanowić nowy rekord notowań, ale o definitywnym zakończeniu korekty jeszcze nie można mówić. Skoro pierwszy cios w rynkową hossę wyprowadziły banki centralne, najpierw z Europy, a następnie z USA, to zapewne zakończenie korekty (lub jej kontynuacja) będzie w dużym stopniu uzależnione od decyzji, jaką podejmie Fed w tym tygodniu. Jeśli traktować serio słowa wygłoszone przez Janet Yellen podczas niedawnego spotkania w Jackson Hole, to moim zdaniem, wrześniowa podwyżka powinna mieć miejsce. Jednak przedstawiciele Fedu nie lubią zaskakiwać inwestorów, którzy przestali już brać ją pod uwagę.
Z tej perspektywy amerykański bank centralny jest zakładnikiem rynków, na takiej samej zasadzie jak rynki stały się zakładnikiem Fedu. Czy Fed tym razem wszystkich zaskoczy, a rynki dostaną sygnał do dokończenia korekty?
Jarosław Niedzielewski zarządzający funduszami Investors TFI