– Krajowy rynek pracy w ostatnich trzech latach charakteryzował się niskim bezrobociem i był wręcz określany jako rynek pracownika. Chwilowe skoki stopy bezrobocia miały charakter sezonowy. W ubiegłym roku rynek zaczął jednak zmierzać w stronę równowagi. Pensje zaczęły rosnąć wolniej, liczba ofert pracy spadać, a w wakacje zaczęła rosnąć stopa bezrobocia – wspomina Hubert Kmiecik, dyrektor inwestycyjny Amundi TFI. Jak zauważa, coraz większą rolę na rynku pracy odgrywają negatywne czynniki demograficzne.– Jest trochę mniejszy popyt na pracę, ale też spada podaż. Czynniki demograficzne zaczynają już być widoczne na rynku pracy, czego nie mieliśmy we współczesnej historii Polski – zauważa Kmiecik. Według oczekiwań Amundi TFI, liczba osób pracujących w kolejnych latach będzie spadać o nieco mniej niż 1 proc.– To negatywnie oddziałuje na biznesy związane z dziećmi, nieruchomościami, choć jeszcze nieznacząco. Fakt ten jest też powszechnie znany – podkreśla Kmiecik. Jak dodaje, średnie wynagrodzenia nie rosną już tak jak w 2023 czy 2024 r., ale około 7-proc. dynamika to wciąż poziom solidny i znacznie wyższy od inflacji.