– Na plus zaskoczyły informacje o dynamice produkcji przemysłowej, sprzedaży detalicznej i inwestycjach w aglomeracjach miejskich za czerwiec. Z kolei dane dotyczące chińskiego PKB w II kwartale nie odbiegały znacząco od rynkowych oczekiwań: co prawda dynamika w ujęciu rok do roku była trochę od nich niższa, ale dynamika w ujęciu kwartał do kwartału była wyższa od spodziewanej – wskazuje Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ.

To wystarczyło, aby uaktywniła się strona popytowa na rynku miedzi.

– Chiny są największym konsumentem miedzi na świecie, generującym około połowy globalnego popytu na ten metal. Kondycja tamtejszej gospodarki jest więc kluczowa dla kształtowania się zapotrzebowania na ten surowiec. W ostatnich miesiącach dane z Chin nie zachwycały, a obawy o spowolnienie gospodarcze w Państwie Środka i na całym świecie generowały presję na spadek cen miedzi. Jednocześnie władze Chin zastosowały środki stymulujące tamtejszą gospodarkę, co – jak widać – przyniosło pewien efekt – dodaje Sierakowska. I chociaż poniedziałek przyniósł zwyżkę cen, to na tym rynku wciąż mamy do czynienia z licznymi znakami zapytania. – W szerszym ujęciu czynnikiem ograniczającym zwyżkę cen pozostaje konflikt handlowy pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami – wiele wskazuje na to, że nie będzie on szybko zażegnany, jeśli w ogóle dojdzie do jakiegoś kompromisu – uważa Sierakowska.

Foto: GG Parkiet

Od początku roku cena miedzi na rynku w USA podskoczyła o ponad 3 proc. PRT