Można być niemal pewnym, że niepokoje na Bliskim Wschodzie pozostaną z nami na długo. To też będzie zapewne oznaczać, że ceny ropy szybko nie wrócą do poziomów z lutego, gdy baryłka była o dobre 30 dolarów tańsza. Jednak globalna gospodarka może funkcjonować przy obecnych cenach ropy. Pewien impuls stagflacyjny został wysłany, ale nie taki aby instrumentalnie zmienić kurs koniunktury, szczególnie, że od kilku lat jest ona bardzo stabilna, a w ostatnim czasie (przed konfliktem) zaczęła nawet się poprawiać. Banki centralne zawahają się trochę dłużej, ale nie wydaje się, aby miały podnosić stopy procentowe. Rynki uznały, że najpoważniejsze ryzyka minęły i przesunęły swoją uwagę dalej, przede wszystkim w kierunku sezonu wyników kwartalnych.

To ma oczywiście konsekwencje dla rynków walutowych. Dolar był wygranym rynkowych niepokojów, m.in. ze względu na zmianę terms of trade. Część tej zmiany nadal będzie obowiązywać. Europa będąca importerem energii netto będzie za nią więcej płacić, przez co będzie relatywnie mniej konkurencyjna. To samo dotyczy krajów azjatyckich. Natomiast ponieważ rynek przestał obawiać się najgorszych scenariuszy z walut takich jak euro (czy waluty naszego regionu) spada dodatkowa premia za ryzyko i widzimy ich umocnienie względem dolara.

Dodatkowo europejskim walutom pomagają wyniki ostatnich wyborów na Węgrzech. Wiara rynku w projekt europejski od kilkunastu lat wystawiana jest na dużą próbę i szczególnie od Brexitu nie było wiele wydarzeń, które mogłyby ją wzmocnić. W tym kontekście usunięcie problemu ustawicznego sprzeciwu jednego kraju jest postrzegane jako oddech ulgi i dodatkowo może kierować kapitał do naszego regionu.

Środowy kalendarz jest dość spokojny. Przed nami publikacja pierwszego kwietniowego wskaźnika koniunktury w USA (14:30), który z pewnością nie wstrząśnie notowaniami, ale pokaże nam na ile w USA wzmaga się presja inflacyjna. Oczywiście, nadal Bliski Wschód będzie obserwowany. Być może założenie o końcu eskalacji nie jest też słuszne, ale rynek tak uznał. O godzinie 9:00 euro kosztuje 4,24 złotego, dolar 3,60 złotego, funt 4,88 złotego, zaś frank 4,60 złotego.

dr Przemysław Kwiecień CFA

Główny Ekonomista XTB