Ma to poprawić rentowność segmentu motoryzacyjnego – składa się na niego produkcja elementów gumowych – Maflow, oraz komponentów z tworzyw sztucznych – Boryszew  Automotive Plastics.

To właśnie BAP – zbudowany z trzech przejętych firm: AKT, Theysohn i Ymos – wymaga jeszcze restrukturyzacji.

– Mamy na oku zakład w Polsce, do którego moglibyśmy przenieść część produkcji z Niemiec, gdzie koszty pracy są znacznie wyższe niż u nas. Mamy już w tej kwestii wsparcie naszego głównego kontrahenta – Grupy Volkswagen  – mówi Piotr Szeliga, prezes Boryszewa. W ciągu miesiąca powinna zapaść decyzja, czy transakcja zostanie sfinalizowana.

Prezes Szeliga zastrzega, że ostateczne decyzje w sprawie cięcia zatrudnienia za zachodnią granicą jeszcze nie zapadły, dlatego nie może udzielić informacji o skali planowanych zwolnień ani kosztach odpraw.

– Nie wiemy, jakie są wyniki niemieckich zakładów i jakie są koszty ich działalności, dlatego trudno określić, podając konkretne liczby, jak przeniesienie produkcji do Polski przełoży się na poprawę rentowności segmentu motoryzacyjnego Boryszewa. Działanie jest jak najbardziej słuszne, jeśli spojrzymy na koszty pracy w Polsce i w Niemczech – mówi Zbigniew Porczyk, analityk DM BZ WBK.

W I kwartale segment motoryzacyjny Boryszewa miał 1,22 mln zł zysku operacyjnego  wobec 18,7 mln zł rok wcześniej, ale wtedy firma zaksięgowała  dodatkowy zysk z tytułu okazyjnego przejęcia. Przychody skurczyły się natomiast o 4,5 proc.

Roman Karkosik zapowiadał, że ramię motoryzacyjne Boryszewa ma docelowo osiągać 1,6 mld USD przychodów rocznie. W 2012 roku było to 1, 65 mld zł. W najbliższym czasie koncern nie planuje jednak dużych przejęć.