Tegoroczna konferencja Izby Domów Maklerskich, która odbędzie się w dniach 8–11 marca w Bukowinie Tatrzańskiej, odbywa się pod hasłem „Budzimy rynek kapitałowy”. Jest to już 26. edycja konferencji i cały czas trzeba budzić rynek kapitałowy? Coś tu chyba poszło nie tak?
Rynek kapitałowy odegrał w Polsce ogromną rolę we wzroście produktywności polskiej gospodarki w okresie transformacji gospodarki po 1989 r. Ten wzrost nie wynikał jednak z innowacyjności gospodarki, ale w głównej mierze z prywatyzacji nieefektywnych państwowych przedsiębiorstw, zastępowania ich firmami prywatnymi, optymalizacji zatrudnienia i z importu technologii z zagranicy. Dzięki temu był też możliwy skok gospodarczy, o którym z dumą dzisiaj mówimy. Potem prywatyzacje przyhamowały w wyniku decyzji politycznych. Na skutek kryzysu na rynkach finansowych w latach 2008–2009, a potem także niezależnie, z powodu tzw. reformy OFE, podaż kapitału krajowego zmalała i tym samym zmniejszyła się atrakcyjność polskiego rynku kapitałowego dla polskich firm poszukujących środków na rozwój. Spadły także napływy środków do funduszy, bo klienci detaliczni odczuli negatywnie kryzys. Ale dziś „budzimy rynek kapitałowy”, bo to jest konieczny warunek unowocześnienia gospodarki, a jego obecna mała rola jest barierą rozwoju jej innowacyjności. To głównie rynki kapitałowe finansują innowacje, które są głównym źródłem wzrostu produktywności i konkurencyjności gospodarki. Rynek kapitałowy jest tam, gdzie jest kapitał. Dlatego kluczowe jest zwiększenie podaży kapitału krajowego na giełdzie – dostępnego dla polskich firm poprzez wdrożenie OKI, rozwój TFI, PPK i IKE/IKZE, edukacja i budowanie zaufania do rynku kapitałowego. Ważne są także zachęty dla emitentów, aby więcej spółek widziało korzyści z debiutów na giełdzie. To razem powinno zwiększyć udział rynku kapitałowego w finansowaniu najbardziej dynamicznych i innowacyjnych polskich firm, co przełoży się na produktywność i konkurencyjność polskiej gospodarki.
Dzisiaj to jedyny kierunek rozwoju?
Tylko inwestycje zapewniają trwały wzrost gospodarczy, a one spadły w ostatnich 10 latach. Ich udział w stosunku do PKB spadł do 16,9 proc. na koniec 2024 r. z 20 proc, gdzie średnia unijna wynosi 21 proc. Eksperci wskazują zaś, że dla zdrowej modernizacji gospodarki, szczególnie w okresie wyzwań demograficznych i transformacji energetycznej, poziom ten powinien wynosić nawet 21-22 proc. Musimy więc pobudzić inwestycje. Same banki nie załatwią tej sprawy. Potrzebna jest jeszcze druga noga finansowania, czyli właśnie rynek kapitałowy. Pamiętajmy też, że wzrost wzrostowi nierówny. Dla trwałości wzrostu gospodarczego bardzo ważna jest stopa inwestycji, czyli ilościowa strona wzrostu, ale nie mniej ważna jest jakość wzrostu i oparcie go na innowacjach, które są głównym źródłem produktywności oraz tworzenia wysokiej jakości, dobrze płatnych miejsc pracy. Ekonomiści Banku Światowego w raporcie pt. „Paths and Drivers of Productivity Growth in Poland” wskazują, że pomimo nieprzeciętnych wyników wzrostu gospodarczego osiąganych przez ostatnie trzy dekady, jeżeli Polska chce dogonić kraje wyżej rozwinięte i się bogacić, to produktywność musi być głównym źródłem wzrostu gospodarczego. Hasła mówiące o pobudzaniu innowacyjności i rynku kapitałowego są więc adekwatne do wyzwań stojących przed polską gospodarką. Oparcie wzrostu gospodarczego na innowacjach wymaga zwiększenia udziału rynku kapitałowego w finansowaniu przedsiębiorstw i zmniejszenia ich zależności od finansowania bankowego. Bo to głównie rynki kapitałowe, a nie kredyty bankowe, finansują innowacje.
Postronna osoba w ostatnim czasie słyszy jednak o hossie na GPW. Nasze indeksy są w światowej czołówce. Może więc nie jest tak źle?
To prawda, że mamy hossę i z tego należy się cieszyć. Trzeba jednak też pamiętać, że wzrosty były głównie napędzane przez kapitał zagraniczny. Więc co z tego mają Polacy? Czy uczestniczą w tych wzrostach?
Czy więc trwająca ponad trzy lata hossa na GPW nie zamazuje nam trochę obrazu i problemów strukturalnych, przed którymi stoi rynek?
Nadal jest bardzo dużo do zrobienia, aby rynek kapitałowy finansował innowacyjną gospodarkę. Udział kapitalizacji notowanych spółek na giełdzie do PKB we Francji wynosi około 100 proc. W Stanach Zjednoczonych czy też Wielkiej Brytanii jest to ponad 100 proc., podczas gdy u nas jest to niewiele ponad 20 proc. Możemy się zadowolić dotychczasowymi sukcesami, ale tak naprawdę droga przed nami jest wciąż bardzo długa. Mamy jednak kilka inicjatyw, które pozwalają wierzyć, że jest szansa na to, aby rynek kapitałowy faktycznie zaczął się mocniej rozwijać.
Czytaj więcej
Wielkimi krokami zbliża się kolejna konferencja Izby Domów Maklerskich poświęcona rynkowi kapitał...