Podczas Taiwan Expo 2026 w Warszawie, Polskę obiegła wiadomość o nadchodzącej potężnej inwestycji tajwańskiego giganta technologicznego Foxconn (pod egidą konsorcjum TEEMA – Tajwańskiego Stowarzyszenia Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego) w Miękini pod Wrocławiem. Ważnym argumentem stojącym za wyborem tej lokalizacji był fakt, że gmina zaoferowała około 400 ha terenu z kompletną infrastrukturą przygotowaną do rozpoczęcia inwestycji – w tym samym miejscu jeszcze w 2025 r. planowano bowiem inwestycję Intela w fabrykę półprzewodników. Wycofanie się Amerykanów postrzegano wówczas jako potężny cios wizerunkowy w polską gospodarkę, a także ogromną utraconą szansę – w grę wchodziło nawet 12 tys. miejsc pracy oraz włączenie Polski w łańcuchy wartości jednej z najważniejszych technologii współczesności. Jednakże choć wokół amerykańskiego kapitału warto było wtedy budować pozytywną narrację także z przyczyn dyplomatycznych, to teraz można już szczerze przyznać, że fabryka ta byłaby de facto gloryfikowaną montownią substratów, w żadnym stopniu nieporównywalną do roli firm takich jak ASML czy TSMC w łańcuchu wartości mikroczipów.

Tymczasem tajwańskie inwestycje – choć początkowo również będą oscylować głównie wokół montowania podzespołów – docelowo mają się wiązać z transferem know-how w trzech istotnych sektorach: serwerach AI, elektromobilności i rozwiązaniach smart city. W szczególności obiecująca wydaje się potencjalna współpraca Tajwańczyków z ElectroMobility Poland oraz Izerą – sami nie daliśmy rady wyprodukować „miliona elektryków”, jednak przy wsparciu światowych liderów technologicznych obecne szacunki zakładające osiągnięcie mocy produkcyjnych rządu 400 tys. samochodów elektrycznych rocznie wydają się już być bardziej wiarygodne. Tym bardziej że zgodnie z ustaleniami Foxtron ma dostarczyć przede wszystkim podstawową platformę dla pojazdów, a polscy inżynierowie wykonają nawet 70 proc. prac projektowych związanych z nowym modelem.

W tym kontekście słowa marszałka Województwa Dolnośląskiego Pawła Gancarza, że „Dolny Śląsk zyskuje jedną z najważniejszych inwestycji technologicznych w swojej historii, która ma globalne znaczenie” są bardzo adekwatne. Inwestycja tajwańskiego konglomeratu ma sięgnąć nawet 20 mld USD oraz wygenerować do 40 tys. miejsc pracy, zaś jej trwałym skutkiem będzie utworzenie zaawansowanego parku technologicznego, z pełnym ekosystemem umożliwiającym dalsze rozwijanie zakresu działalności – zarówno obecnych, jak i potencjalnie nowych firm.

Warto wszak pamiętać, że temat polsko-tajwańskiej współpracy technologicznej był stopniowo rozwijany już od 2022 r. na poziomie parlamentarnym oraz w latach 2023-2024 na poziomie agencji gospodarczych. To właśnie od tamtej pory Tajpej – w związku z rosnącymi napięciami geopolitycznymi wokół Cieśniny Tajwańskiej – zaczął intensywnie rozglądać się za możliwością przeniesienia części zakładów produkcyjnych poza wyspę. W 2019 r. na Tajwanie produkowano nawet 90 proc. najbardziej zaawansowanych mikroczipów (w technologii

CEO Foxconnu Young-Way Liu wyraził już opinię, zgodnie z którą w długim okresie w Polsce mogłaby zostać zlokalizowana produkcja półprzewodników. Najprawdopodobniej w najbliższej przyszłości Polska będzie się zatem mogła spodziewać dalszego napływu kapitału z Tajwanu, jako że nasz kraj znalazł się w trwałym kręgu zainteresowań tamtejszych koncernów. Decyzja TEEMA o utworzeniu parku technologicznego pod Wrocławiem to więc dopiero początek współpracy, która może zaowocować znacznie głębszą transformacją polskiego modelu rozwoju niż w przypadku podprodukcji dla Amerykanów.

To powiedziawszy, nie można również zapomnieć o drugiej stronie medalu – czyli potencjalnym pogorszeniu polskich relacji z Chinami. Od początku XXI w. Chińska Republika Ludowa silnie egzekwuje tzw. „regułę jednych Chin” i nie waha się podejmować retorsji wobec krajów, które dokonują politycznego zbliżenia z Tajwanem – jak miało to miejsce w przypadku Litwy, Łotwy i Estonii w latach 2021-2022. Polska w coraz większym stopniu polega na imporcie z Chin – w latach 2024-2025 odsetek całkowitego polskiego importu z Państwa Środka wzrósł z 14,3 proc. do 16,2 proc. – co otwiera pole do wywierania gospodarczego nacisku. Jednym z najważniejszych zadań polskiej dyplomacji na nadchodzące lata powinno więc stać się pielęgnowanie relacji z obydwiema stronami, zwiększając tym samym przestrzeń do osiągania celów rozwoju. Możliwość jazdy na geopolitycznym autopilocie dobiegła niestety końca i nasz kraj musi wypracować politykę zagraniczną godną gospodarki aspirującej do grupy G20.